Author Archives: KS

  • -

Poprawki Senatu do budżetu państwa

Duża część Polaków ciągle jeszcze wierzy, że polskie problemy finansowe mieszczą się w wysokości deficytu budżetowego, którego wysokość – 87 mld zł – ich nie przeraża. Ciągle słyszą o miliardach, które ten rząd odzyskał – np. od mafii vatowskiej – ale i o dziesiątkach milionów złotych wyrzuconych w błoto:
-na produkcję góry papierów na wybory, które nie miały szans się odbyć,
-na zakupy maseczek czy respiratorów, które nigdy do Polski nie dotarły, albo nie nadawały się do użytku,
-na wydobycie milionów ton węgla, który nikomu niepotrzebny zalega na hałdach w różnych miejscach Polski,
czy na pilnowanie ścierniska, które ponoć kiedyś – według obietnic premiera – ma zmienić się w największe w Europie lotnisko.
Ale coraz większa część Polaków jest przerażona nie tylko faktem tak lekkiego traktowania publicznych pieniędzy, ale przede wszystkim tym, że tych pieniędzy brakuje tam, gdzie są one bardzo potrzebne. I co ważniejsze: gdzie one być powinny.
Bo gdyby Rząd traktował poważnie i zgodnie z konstytucją samorządy i nie obciążał ich kosztami swoich decyzji, to dzisiaj musiałby dodać do wysokości deficytu co najmniej 15 mld zł.
Gdyby Rząd spłacił zadłużenie szpitali – które przecież nie jest efektem złych decyzji dyrektorów, ale stosowania konstytucyjnego prawa każdego Polaka do ochrony zdrowie – to musiałby dodać do wysokości deficytu kolejne 15 mld zł.
Mogę wyliczać wiele zobowiązań, z których Państwo się dziś nie wywiązuje, w sferze oświaty, służby weterynaryjnej, ochrony przeciwpowodziowej, wykluczenia komunikacyjnego czy jakości środowiska, w tym powietrza, którego stopień zanieczyszczenie jest przyczyną śmierci ponad 40 tys. Polaków rocznie.
Gdybyśmy to wszystko policzyli, to mogłoby się szybko okazać, że deficyt budżetowy wyniósłby nie 87, a 150 albo 200 mld zł.
Dlatego, z uczuciem zawstydzenia za polski rząd słucham utyskiwania ministra nad tym, że do budżetu zgłoszono w Sejmie 900 poprawek i że gdyby chcieć te poprawki zrealizować, trzeba by zlikwidować polską armię, urząd prezydenta i Radę Ministrów.
Taka jest niestety prawda: albo, albo. Albo Rząd wykonuje swoje obowiązki, albo nadaje się do likwidacji.
To nie jest żadna megalomania, ani wina wójtów czy dyrektorów różnych instytucji, że proszą posłów i senatorów o wsparcie finansowe na ich inwestycje, bo nie są w stanie tych zadań wykonać z własnych środków.
A nie są w stanie, bo ich budżety zostały ogołocone po to, by Państwo mogło się dzisiaj pochwalić zaledwie 87 miliardowym deficytem.
Tylko w moim – warmińsko-mazurskim – regionie, samorządy zwróciły się do mnie z ponad 50 wnioskami do budżetu Państwa. To nie jest dużo, jeśli porównamy to z liczbą 45 gmin, które nie otrzymały ani grosza z Funduszu Inwestycji Lokalnych, który – jak wiemy – stał się funduszem partyjnym, a nie wspierającym samorządy.
Kwotowo ten region otrzymał zaledwie ok. 3% środków, jakie fundusz miał do swojej dyspozycji. W wielu innych województwach sytuacja jest podobna.
A przypomnę, że samorządy do niedawna realizowały połowę inwestycji publicznych – można powiedzieć, że połowę Polski wybudowały samorządy. Czas przeszły jest tu jak najbardziej uzasadniony.
Dlatego minister, który mówi, że zgłaszanie tylu poprawek w imieniu samorządów to przejaw nieodpowiedzialności – się myli. Nieodpowiedzialnością jest pozbawienie samorządów zdolności do realizacji potrzeb mieszkańców i do inwestowania.
Senatorowie Koalicji Obywatelskiej – niezależni oraz senatorowie Lewicy i PSLu – nie stawiają wniosku o likwidację struktur Państwa, nie będą im odbierały pieniędzy – chociaż sympatykom prezydentury Donalda Trumpa warto przypomnieć, że na przełomie 2018 i 2019 roku urzędy rządowe Stanów Zjednoczonych pozbawione były środków budżetowych przez 35 dni. Może taka lekcja naszemu Rządowi i niektórym środowiskom politycznym by się przydała?
Póki co, nie zgłaszamy 600 poprawek, które do nas dotarły, a tylko ok. 100 poprawek regionalnych i lokalnych na łączną kwotę zaledwie ok. 2 mld zł. To samoograniczenie jest dowodem na naszą odpowiedzialność za instytucje państwowe. To kompromis między potrzebami społeczeństwa, a obowiązkiem utrzymania struktur Państwa.
Mamy nadzieję, że taka postawa spotka się z szacunkiem i zrozumieniem senatorów Prawa i Sprawiedliwości, a także posłów tej formacji i te poprawki, które dzisiaj zgłaszamy, zostaną w budżecie Polski na 2021 rok. Bo te pieniądze się samorządom i Polakom należą. Poparcie dla tych poprawek ze strony całego Senatu, byłoby dowodem odpowiedzialności za Polskę najbliższą obywatelom. Dlatego proszę o poparcie dla poprawek, które składamy w imieniu Polski lokalnej i regionalnej.


  • -

Elbląg bezpośrednio z Warszawą

Powszechnie wiadomo, że walczę o to, by Elbląg został objęty programem budowy szybkich połączeń kolejowych ze stolicą – bo jako jedyne miasto ponadstutysięczne nie jest tym programem objęty.
Niestety, Rząd PiSu nie uznaje argumentów moich, samorządu ani środowisk z Pomorza, które popierają pomysł budowy szybkiego połączenia z Warszawą uzupełnionego połączeniem Gdańska z Elblągiem.
Na pocieszenie z Ministerstwa Infrastruktury otrzymałem zapewnienie, że będą rozbudowywane bezpośrednie połączenia kolejowe Elbląga z Warszawą.
No i jak zapowiedzieli, tak zrobili, tylko że całkiem odwrotnie.
Zlikwidowali jedyne połączenie Elbląga z Warszawą przez Olsztyn – czyli TLK Nogat.
Z tego połączenia korzystały nie tylko te osoby, które wybierały się do Warszawy, ale też te, które chciały dotrzeć na lotnisko w Modlinie.
Będę prosił o przywrócenie tego połączenia oraz o przedstawienie konkretnych planów poprawy sytuacji komunikacji dalekobieżnej Elbląga.  


  • -

Kanał przez Mierzeję bliżej Elbląga

Od 2017 roku walczę o to, by kanał przez Mierzeję był realizowany zgodnie z pierwotnymi założeniami, czyli przede wszystkim dla obsługi transportu wodnego przez port w Elblągu.
Przez dwa lata rząd oszukiwał Elbląg, sugerując, że kanał spowoduje rozwój Elbląga, zatajając jednak, że inwestycja kończy się trzy kilometry przed portem.
W połowie 2019 roku rząd zaczął nieśmiało mówić, że pogłębienie Portu „to zadanie w gestii zarządu Portu”, ale nadal wypierał się, że nie doprowadzi budowy do portu w Elblągu. Dopiero gdy w sierpniu 2019 roku zabrałem dziennikarzy łodzią do miejsca, w którym kończy się inwestycja, narracja zaczęła się zmieniać.
A po wyborach rząd otwarcie już przyznał, że zadanie dostosowania portu do wymogów kanału to zadanie dla Miasta i Zarządu Portu, a posłowie PiS wręcz mówili, by miasto przekazało port Państwu, jeśli Elbląga nie stać na przystosowanie portu.
Przez te wszystkie lata udowadniałem, że „Ustawa o portach i przystaniach morskich” w art. 23.3 wręcz nakłada obowiązek „budowę, modernizacją i utrzymanie infrastruktury zapewniającej dostęp do portów i przystani morskich są finansowane ze środków budżetu państwa, w wysokości określonej w ustawie budżetowej”. Mało tego, ustawa mówi wprost, że dotyczy to także „portów komunalnych”. Więc Państwo nie robi łaski, że obejmie inwestycję port w Elblągu.
Zapowiadałem, że gotów jestem postawić polski rząd przed sądem, by bić się o objęcie portu w Elblągu inwestycją budowy kanału przez Mierzeję.
Mówię o tym, bo ostatnie informacje wskazują, że zakres inwestycji został zwiększony i rzeka Elbląg zostanie pogłębiona na odcinku o ok. 2 km dłuższym, niż planowano.
Cieszę się, że moje starania odnoszę skutek. Mam też świadomość, że Rząd zrozumiał, że by się ośmieszył, kończąc tę inwestycję w szczerym polu.
Obecne plany zakładają, że tor wodny zostanie pogłębiony aż za rozwidlenie rzeki Elbląg i Kanału Jagiellońskiego, do miejsca planowanej obrotnicy.
To duży postęp, ale jeszcze nie rozwiązuje problemu. Statki muszą dopłynąć do nabrzeży – kilkaset metrów dalej – tylko wtedy będzie można je rozładować.
Z prawnego zaś punktu widzenia, to rzeka Elbląg powinna być pogłębiona ze środków budżetu Państwa aż do południowej granicy Portu, czyli do okolic ujścia rzeki Fiszewki, czyli za mostem w ciągu ul. Tysiąclecie. I tego będę nadal się domagał.
Nie mogę w kontekście powyższych faktów nie skomentować prowokacyjnej wypowiedzi ministra Marka Gróbarczyka, który widać ma jakiś uraz na punkcie Elbląga i 22 grudnia zaapelował do „włodarzy Elbląga i marszałka województwa o włączenie się z proces modernizacji portu elbląskiego.
Co dziwniejsze, apel poparli elbląscy radni partii rządzącej Polską.
Przypominam więc ministrowi, a przede wszystkim elbląskim radnym PiS ile Elbląg już zainwestował, by mógł obsługiwać statki, które dopłyną tu kanałem, ile jeszcze musi zainwestować, by port mógł przeładowywać więcej niż 1-1,5 mln ton ładunków rocznie i ile kosztują inwestycje, które powinien sfinansować polski Rząd.
Elbląg zainwestował w obszar portowy już 74,5 mln zł i zrealizował m.in. budowę:
-terminal towarowy przy ul. Radomskiej (w tym także ośrodek „Bryza”) – 21,1 mln zł
-terminal pasażersko-promowy z morskim przejściem spełniającym wymogi konwencji Schengen przy ul. Portowej – 3,2 mln zł
-nabrzeże pasażerskie wraz z dwoma mostami zwodzonymi przy Bulwarze Zygmunta Augusta – 38,4 mln zł
-rozbudowa portu żeglarskiego przy ul. Radomskiej w ramach Pętli Żuławskiej i późniejsza modernizacja portu – 9,1 mln zł + 2,7 mln zł
Po stronie Rządu leżą przede wszystkim dwa zadania:
-budowa obrotnicy, bo bez niej większe jednostki i tak nie będą mogły zostać rozładowane w Elblągu – to jest koszt ok. 25-30 mln zł
-pogłębienie portu wzdłuż terminali – tu koszt od 200 do nawet 400 mln zł.
Dodam, że w 2014 roku Rząd podpisał w Elblągu tzw. kontrakt terytorialny, w którym zadeklarował wsparcie dla tych wszystkich zadań. Co więcej, ten kontrakt podpisał też Rząd PiS 30 maja 2017 roku.
Przypomnę jeszcze – szczególnie tym – którzy tak chętnie pieniędzmi z budżetu Elbląga chcą ratować budżet Państwa, że jeżeli kanał zacznie działać i port będzie wreszcie przynosił godziwe zyski to i tak, będzie na co wydawać te pieniądze, bo port przyszłościowo musi zbudować kolejny terminal z bocznicą kolejową – koszt ok. 100 mln zł. Mam nadzieję, że nie usłyszę sugestii ze strony radnych, by Elbląg pozbył się portu i oddał go Państwu – jak to proponował były prezydent Elbląga, a obecny poseł.
Będę informował ministra o tym, co Elbląg już zrobił, by port mógł przeładować milion ton towarów rocznie i domagał się od ministra sfinansowania zadań, do których zobowiązuje budżet Państwa ustawa.


  • -

Elbląg i region a budżet państwa na 2021 rok

W Senacie pracujemy nad budżetem Polski na 2021 rok. Przypomnę, że budżet uchwalony przez Sejm zakłada 82,3 mld deficytu (404,4 mld dochodów, 486,7 wydatków).
Niestety, ten budżet nie pokazuje prawdy o polskich finansach. Pogarsza się sytuacja całej sfery publicznej, zadłużają się samorządy, szpitale, spółki Skarbu Państwa. Analitycy oceniają, że dług publiczny w czasach rządów PiS wzrósł z 900 mld zł do 1,51 bln złotych – o ok. 600 mld zł i liczony wg standardów unijnych już przekracza konstytucyjną granicę 60% wartości rocznego produktu krajowego brutto.
Ważniejsze, że ten budżet nie jest odpowiedzią na wyzwania, przed którymi stoi Polska w roku, który ma być rokiem wychodzenia z ograniczeń czasu epidemii roku 2020. Brakuje w nim pieniędzy na inwestycje, na drogi i koleje (5 mld zł mniej), ma wsparcie budowy mieszkań, za mało na oświatę i służbę zdrowia, za dużo na propagandę. Rosną podatki i opłaty (podatek cukrowy, handlowy, opodatkowane spółki komandytowe, opłata przekształceniowa, opłata depozytowa, opłata mocowa, podatek od deszczu i tzw. podatek od małpek), będzie rosła inflacja.
W Sejmie praktycznie nie było debaty budżetowej, blisko 900 poprawek zostało odesłanych w kilku głosowaniach.
Np. w jednym głosowaniu posłowie jednocześnie mieli zadecydować, czy zgadzają się na obniżenie budżetu na obronę kraju o 20 mld zł i na telewizję o 2 mld zł. Taka debata to bezsens.
Dlatego, w Senacie będziemy walczyli o powrót najważniejszych zadań, jakie Państwo ma do wypełnienia. Chcemy przede wszystkim zwiększyć o 6 mld zł wydatki na służbę zdrowia, w tym 2 mld zł na walkę z rakiem i chorobami serca i układu krwionośnego – zamiast na propagandę, o 2 mld na podwyżki płac dla wszystkich pracowników służby zdrowia, pieniądze na podwyżki płac dla nauczycieli (4 mld zł), zdalne nauczanie (0,5 mld zł), na fundusz antysmogowy i klęskowy dla rolników. Należy też wesprzeć ratownictwo medyczne i inspekcję sanitarną – COVID-19 pokazuje, że musimy liczyć się z takimi zagrożeniami, czyli budować struktury, które w czasie epidemii będą chroniły nasze życie.
Składamy też poprawki indywidualne, regionalne. Ja poprosiłem samorządy z mojego okręgu o informacje na temat potrzeb inwestycyjnych w 2021 roku.
I jest to obraz dramatyczny. Samorządy nie mają środków na inwestycje. Elbląg straty spowodowane zmianami podatkowymi i COVID-em szacuje na 100 mln zł. Mniej więcej, w co trzeciej gminie nie ma pieniędzy na inwestycje ani na wkład własny do inwestycji ze środków zewnętrznych.
Stąd w Sejmie ok. 900 poprawek. U nas będzie ich mniej, bo w Senacie mamy zamiar uchwalić budżet bez zwiększania deficytu, ale pełniej zaspokajającego potrzeby Polaków. A potrzeby są ogromne.
Od samorządów z mojego okręgu, ale i całego województwa otrzymałem około 50 wniosków o pomoc. Wiele z nich normalnie byłyby realizowane środkami własnymi, gdyby PiS nie osłabił naszych gmin.
Dlatego zwracają się z wnioskami do budżetu Państwa. Musiałem się samoograniczyć. Składam ostatecznie 12 wniosków, z tego 5 dotyczy Elbląga.
Wnioski do budżetu dot. Elbląga – 100 mln zł
Dojazd do terenów inwestycyjnych obszaru „Terkawka” – 20 mln zł
Obwodnica północna Elbląga – 20 mln zł
Zabezpieczenie przeciwpowodziowe Elbląga – II etap – 20 mln zł
Budowa zbiornika retencyjnego w Bażantarni – 10 mln zł
Modernizacja portu morskiego w Elblągu – 30 mln zł
Wnioski regionalne – 50 mln zł
Budowa bazy uzdrowiskowej Warmii i Mazur – Frombork, Gołdap, Górowo Iławeckie, Lidzbark Warmiński, Miłomłyn) – 10 mln zł
Przebudowa falochronu nad Zalewem Wiślanym we Fromborku – 3 mln zł
Budowa sieci wodociągowej i kanalizacyjnej z oczyszczalnią ścieków w gminie Rychliki, wartość 4,5 mln zł – 1 mln zł
Przebudowa szkoły z budową hali sportowej w Grodzicznie (Nowe Miasto Lub.); wartość 11 mln zł – 1 mln zł.
Budowa obwodnicy w Ełku z mostem przez rzekę Ełk – 10 mln zł
Budowa skrzyżowań bezkolizyjnych ulic z linią kolejową E65 w Iławie – 5 mln zł
Rozbudowa szpitala wojewódzkiego w Olsztynie – 20 mln zł
Mam nadzieję, że w Senacie te wnioski potrafimy obronić, a Sejmie nasze propozycje znajdą wsparcie części posłów PiS.


  • -

Wśród najbardziej aktywnych

 To był trudny rok, pandemia mocno ograniczyła możliwości wypełniania mandatu Senatora. Nie ograniczyła jednak mojej chęci działania.
I tak oto znalazłem się w pierwszej piątce najbardziej popularnych Senatorów i w pierwszej dziesiątce Senatorów najbardziej aktywnych (źródło: videoparlament.pl) .
Nie opuściłem żadnego z dziewiętnastu posiedzeń Senatu, na kilku byłem Sekretarzem. 60 razy zabrałem głos w dyskusji i złożyłem 28 oświadczeń. Podczas moich wystąpień zawsze pamiętam o Elblągu i regionie.


  • -

Pięknych Świąt

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia, choć tak innych niż co roku, życzę zdrowia i spokoju. Niech Nowy Rok 2021 przyniesie nadzieję i pomyślność.

Jerzy Wcisła Senator RP


  • -

Agencja Spójności i Rozwoju

Rządowy Fundusz Inwestycji Lokalnych to znakomity przykład, jak nie można rozdzielać środków publicznych. Fundusz utworzono po to, by dać impuls rozwojowi samorządom. Przeznaczono na ten cel 12 mld zł.
6 mld rozdzielono latem, stosując może niedoskonały, ale weryfikowalny algorytm. Z kolejnej transzy 6 mld zł, właśnie rozdysponowano 4 mld 350 mln zł, bez żadnej określonej zasady.
Ale tak się jakoś złożyło, że pieniądze w zasadzie nie trafiały do regionów i samorządów, w których nie rządzi Prawo i Sprawiedliwość.
Ten sposób rozdysponowania środków publicznych zszokował samorządy, tym bardziej że dzieje się to w momencie, w którym Polska przed całą Europą udowodnia, że w sprawie praworządności jest jak żona cesarza – poza wszelkimi podejrzeniami. No niestety, podejrzenia są.
Np. Warmia i Mazury otrzymały 138 mln zł, a Podkarpacie – 452 mln zł. 30% więcej mieszkańców i 320% więcej pieniędzy.
Takie miasta, jak Gdańsk, Gdynia, Poznań, Łódź, Warszawa, a w naszym regionie: Ełk, Olsztyn i Elbląg – z Funduszu Inwestycji Lokalnych nie otrzymają ani złotówki.
W Elblągu za te pieniądze (12 mln zł) miał zostać przeprowadzony remont ul. Wschodniej.
Co ważne, ul. Wschodnia jest wschodnim fragmentem przyszłej obwodnicy Elbląga, na którą mieliśmy otrzymać środki w programie 100 Obwodnic. A północna część tej obwodnicy czeka na ok. 230 mln zł z Funduszu Odbudowy.
Czy dostaniemy te pieniądze? Niestety tego nie wie nikt. A to oznacza, że prezydenci Miasta mogą zapomnieć o jakichkolwiek strategiach rozwojowych, skoro ich los zależy od widzimisię premiera Polski. Przypomnę, że ta obwodnica ma połączyć drogi ekspresowe S7 z S22 oraz obszary rozwojowe Elbląga: Modrzewinę i Terkawkę – omijając centrum miasta.
Senat składa oświadczenie do premiera Morawieckiego, w którym domagamy się pełnej informacji na temat zasad przyznawania środków i odrzucania wniosków oraz protokołów z posiedzeń komisji, która te środki przyznawała.
Jednocześnie – już jako Klub Parlamentarny KO – składamy wniosek do Najwyższej Izby Kontroli o szczegółowe zbadanie procedury rozdysponowania środków tego Funduszu.
Jeśli okaże się, że nie ma spójności między faktami a prawem, to biorący udział w tym procesie powinni trafić przed sąd – łącznie z premierem Rządu Mateuszem Morawieckim.
Podobnie jak Zbigniew Ziobro, który z 400 mln zł Funduszu Sprawiedliwości w sposób prawidłowy wydał tylko 18 mln zł. Mówiłem o tym na poprzedniej konferencji.
Podejmujemy jeszcze jedną bardzo ważną inicjatywę: powołania Agencji Spójności i Rozwoju.
Agencji, złożonej z przedstawicieli rządu i samorządu, którzy będą wspólnie dbali o to, by środki unijne (gł. Fundusz Spójności i Odbudowy) były zarządzane transparentnie, według wspólnie ustalonych zasad, w sposób wolny od jakichkolwiek politycznych nacisków.
Mamy już ustalone filary działania takiej Agencji. Liczymy, że rząd podejmie rękawice.
Naszym zdaniem taka Agencja to najprostszy sposób, by udowodnić, że Polska będzie mogła zagwarantować Unii Europejskiej i Trybunałowi Sprawiedliwości, że praworządność wydatkowania środków unijnych w Polsce nie będzie zagrożona.
Pamiętajmy bowiem, że najpoważniejszą troską Komisji Europejskiej, było to, by pieniądze unijne nie mogły być tak rozdzielane, jak Fundusz Inicjatyw Obywatelskich, Fundusz Sprawiedliwości czy pieniądze unijne na Węgrzech.
Mam nadzieję, że premier Morawiecki będzie umiał przyznać się, że nie dopilnował rozdziału tego Funduszu, ukaże winnych i zechce stworzyć zabezpieczenia przed podobną wpadką z udziałem środków unijnych.
Jeżeli tego nie zrobi, kranik do pieniędzy unijnych i tak może zostać dla Polski zakręcony.


  • -

Polacy nie zgadzają się na zawetowanie budżetu UE przez rząd

 Elbląg straci pieniądze m.in. na zabezpieczenie przed powodzią i szansę na przystosowanie portu do Kanału przez Mierzeję, jeżeli rząd zawetuje budżet Unii Europejskiej. Tym samym nasze miasto po raz kolejny ominą możliwości rozwoju.
W 2010 roku został opracowany Program Żuławski o wartości ok. 2 mld zł. Zrealizowano I etap za ok. 0,5 miliarda. W drugim miano wydać na w Elblągu i w powiecie elbląskim ok. 100 mln zł, z tego 60 mln w samym mieście – nie wydano. Jeśli zawetujemy budżet unijny, ten program trafi do kosza – a my będziemy czekali na powódź, która niechybnie nas nie ominie.
Kanał przez Mierzeję. Od lat walczę o środki na objęcie inwestycją portu w Elblągu – tylko wtedy kanał ma sens transportowy i ekonomiczny.
25 września otrzymałem odpowiedź od rządu, że „szansą na pozyskanie środków na rozbudowę portu w Elblągu jest unijny Program Odbudowy i Zwiększania Odporności. Teraz okazuje się, że Rząd gotów jest ten fundusz zablokować. Czy rząd weźmie 200 mln zł kredytu na elbląski port? Oczywiście: Nie!
   77% Polaków zagłosowało za przystąpieniem Polski do UE i dzisiaj ponad 80% Polaków chce być w UE.
Więcej: 77% Europejczyków popiera i wręcz domaga się wiązania budżetu z zasadami praworządności, a w Polsce – mimo nachalnej i kłamliwej propagandy – aż 73% ma takie zdanie.
Niech więc Rząd przestanie opowiadać, że robi to dla jedności Europy i dla Polaków. Ani Europa, ani Polacy nie oczekują tego od polskiego rządu, a wręcz domagają się wycofania się z grożenia wetem unijnym.
W senacie wezwaliśmy rząd do wycofania się z próby wetowania budżetu UE, które jest sprzeczne z polskimi interesami, pogłębia osamotnienie Polski oraz dryfowanie naszego kraju na margines Unii Europejskiej. Zapewniliśmy Polaków, że będziemy dążyli do zakończenia politycznego awanturnictwa, bo takiej Polski chcą Polacy.
Polski rząd opowiada, że broni jedności Europy, ale 25 krajów nie chce nas w tej roli. Wręcz przeciwnie, nasi sąsiedzi – Czesi i Słowacy – mówią wprost: zostawmy Polskę – rozdysponujmy Fundusz Odbudowy z pominięciem Polski.
I prawdopodobnie tak się stanie. Już raz UE – w czasie kryzysu zadłużeniowego uruchomiono środki w ramach umów międzypaństwowych adresowane tylko do grupy państw euro. I to jest najprostsze, ale i najgorsze dla Polski rozwiązanie:
nas pozbawia szans rozwojowych i skłóca nas z niemal całą Europą.
I to w sytuacji gdy polski budżet jest już jedną wielką dziurą – w której nie ma już pieniędzy nawet na podwyżki dla lekarzy.
Przypomnę też, że – chociaż rząd się tego wypiera – ale decyzja o wecie dla unijnego budżetu połączona z wetem dla stosowania zasad praworządności jest niczym innym, jak tylko wejściem na drogę do polexitu.
Jeśli nawet nie będzie to w formie aktu wyjścia z Unii, to będzie to pełzające wychodzenie z unijnych projektów: najpierw euro, później Europa dwóch prędkości, teraz Fundusz Odbudowy czy program bezpieczeństwa zdrowotnego.

UE MA PRAWO ŻĄDAĆ ZASAD PRAWORZĄDNOŚCI JAKO WARUNKU UZYSKANIA ŚRODKÓW BUDŻETOWYCH – GWARANTUJE TO TRAKTAT O UE!


  • -

Senat wzywa Rząd do przyjęcia wynegocjowanego projektu budżetu UE

Senat RP podjął uchwałę wzywającą Radę Ministrów do przyjęcia wynegocjowanego projektu budżetu Unii Europejskiej. 
W uchwale Izba wzywa rząd między innymi do poszanowania interesu narodowego i wycofania się ze sprzecznej z polską racją stanu groźby wetowania budżetu Unii Europejskiej. Jak napisano, zapowiadane przez rząd PiS weto godzi w interesy gospodarcze, polityczne i strategiczne Polski. 
W uchwale podkreślono, że grożenie wetem jeszcze bardziej pogłębia osamotnienie międzynarodowe polskiego rządu i trwający od 5 lat dryf kraju z centrum decyzyjnego Unii Europejskiej na jej margines.

Przed przyjęciem wymienionej uchwały, do senatorów przemawiał senator Jerzy Wcisła:
Polacy ciągle nie dowierzają, że nasz Rząd może chcieć zablokować unijny budżet. Mają do tego podstawy–bo specjalizacją tego Rządu jest mówienie czegoś innego, niż później robi. Ale jeśli nawet za groźbami prezesa PiS, powtarzanymi przez premiera Rządu kryje się jakaś tajna strategia, to przypomnę, że ponoć premier Wielkiej Brytanii David Cameron, wprowadzając referendum, też nie myślał, że w ten sposób wyprowadza Wielką Brytanię z Unii Europejskiej. Spodziewam się, że polskiemu rządowi też może udać się nie tylko zablokowanie budżetu, ale także wyprowadzenie Polski z Unii. Ten Rząd ma bowiem wyjątkową umiejętność osiąganie celów odwrotnych do deklarowanych
Nie mam wątpliwości, że Polacy nie chcą takiej polityki, bo kochają Unię także dla pieniędzy, które otrzymujemy na rozwój i lepsze życie. 
Gdy w 2003 roku ponad 77% Polaków opowiedziało się za przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej, to przede wszystkim dlatego, że chcieli żyć „jak Europejczycy” – jeździć lepszymi samochodami po lepszych drogach, mieć ocieplone ściany i większe telewizory. 
I 16 lat po przystąpieniu Polski do Unii ten entuzjazm jest jeszcze większy–ponad 80% Polaków chce być w Unii i chce korzystać z tej przynależności. To znaczy, że dostrzegają to, co potwierdzają twarde fakty: nasz kraj się rozwija i żyjemy coraz lepiej, właśnie dzięki pieniądzom z Unii. Wyjazd do Niemiec dziś już nie jest wyjazdem do innego świata: nasze i niemieckie domy, ulice, szkoły i całe miasta są znacznie bardziej do siebie podobne niż 20 lat temu. 
Statystyki te wrażenie potwierdzają: w 2004 roku PKB w Polsce per capita–na osobę–stanowiło zaledwie 40% tego, co osiągali Niemcy, teraz osiągają 60% – czyli systematycznie nadrabiamy straty. To jest fakt i Polacy go czują!
budżet, którego zawetowaniem grozi rząd, jest wyjątkowy. W ciągu 7 lat możemy uzyskać środki porównywalne z tymi, które otrzymaliśmy w ramach dwóch poprzednich perspektyw finansowych – czyli w ciągu minionych 14 lat. O ironio, polski rząd tę wyjątkowość dostrzega, a premier Morawicki niedawno uznał, że taki korzystny budżet to jego zasługa! A teraz chce blokować ten budżet? Alogiczność takiej postawy jest porażająca. 
Co ważniejsze – Polacy na te pieniądze niecierpliwie czekają. 
Do nowego instrumentu: Funduszu Odbudowy zgłoszono już ponad 1.200 projektów, z tego blisko 600 z samorządów. Co ciekawe Rząd sam takie wnioski składa i namawia innych do ich składania.
I np. na moje pytanie, z jakich pieniędzy Elbląg ma zbudować brakującą część kanału przez Mierzeję – minister niedawno mi odpowiedział: z Funduszu Odbudowy.
Więc moje miasto składa taki wniosek i dodatkowo jeszcze cztery. Teraz prezydent pyta: o co chodzi, kazali składać wnioski, a teraz rezygnują z kasy?
W Elblągu, gdzie z udziałem środków unijnych zrealizowano inwestycje o wartości 1 mld zł, odcięcie od środków unijnych jest niewyobrażalną szkodą. Podobnie jest w innych miastach
A przecież jest jeszcze długa lista problemów, na których rozwiązanie potrzeba miliardów euro
Rokrocznie 40-50 tys. Polaków umiera z powodu zanieczyszczonego powietrza. Na 50 najbardziej zagrożonych miast, 36 to miasta polskie
Bez środków unijnych sytuacja się nie poprawi
Kto będzie miał na swoich rękach krew tych dziesiątek tysięcy ludzi
Polskę nękają albo susze, albo powodziePiS zatrzymał już program przeciwpowodziowy dla Żuław – rząd PO-PSL zdążył zrealizować część tego programu wartości 600 mln złDo zrealizowania są inwestycje za ok. 1,5 mld złotych. Skąd weźmiecie na nie pieniądze? Będziecie czekać, aż Żuławy zatoną? 
Na regulację polskich rzek, by mogły po nich pływać barki, by rzeki przejmowały wody powodziowe i oddawały ją w czasie suszy potrzeba 100-140 mld zł – Rząd chwalił się, że zrobi to do 2030 roku. Z jakich pieniędzy? 
Podałem tylko kilka przykładów. Przedsięwzięć Polsce potrzebnych, których nie zrealizujemy bez środków unijnych. 
Z tej perspektywy, o której mówię, w zapowiedzi weta, najgorsze jest to, że – w przeciwieństwie do innych obietnic – tę akurat jesteście w stanie spełnić. Tym łatwiej, że kraje Unii Europejskiej mają już dość awantur wszczynanych przez polski rząd. I nie będą uginały się pod ciężarem naszego „wstawania z kolan”. 
Już nie możemy tłumaczyć się, że Jałta zgotowała nam taki los. Że winny jest Tusk, czy Niemcy. Winny jest tylko jeden: rząd PiSu. 
Już dziś traktują ten Rząd jako europejskiego dziwoląga, czego dowodem jest to, że znowu bijemy się z całą Europą niemal samotnie, z czymś, co 77% Europejczyków popiera i czego wręcz się domaga. 
Co ciekawe Polacy też się zgadzają z wiązaniem budżetu Unii ze stosowaniem zasad praworządności: aż 73% Polaków jest za takim powiązaniem, a tylko 16% przeciwko. Wiedzą już, że duże pieniądze w rękach polityków nieszanujących praworządności to zagrożenie, a nie szansa.
Wiedzą, że program wyborczy Kaczyńskiego polegający na przejmowaniu władzy nad sferami życia, którymi polityka nie ma prawa zarządzać – jak sądownictwo, samorządy, media – ostatecznie może być powstrzymany przez europejską solidarność dla wartości demokratycznych. 
Ja nie mam jednak złudzeń. Budżet możecie zawetować, że szkodą dla całej Polski. Wasz prawdziwy program, dla którego chcecie nas od Unii odsunąć, jest nie do zrealizowania. Nie z Polakami. Dajecie kolejny powód Polakom, by wyszli na ulice. Polacy nie dadzą się wypchać się z Europy wartości. 
Apeluję więc do senatorów Prawa i Sprawiedliwości – wezwijcie razem z nami polski rząd do wycofania się z gróźb zawetowania budżetu i tym samym do nieuchronnego wejścia Polski na drogę do polexitu, albo przynajmniej na absolutne marginalizowanie pozycji naszego kraju
Tego oczekuje suweren”.


  • -

5 mld dla samorządów

15. senatorów Klubu Obywatelskiego przygotowało dwa projekty ustaw – jestem w gronie autorów tych projektów – które przywracają samorządom lokalnym utracone dochody na skutek ustaw przyjętych przez Sejm w lipcu (4 lipca) i sierpniu (30 sierpnia) dotyczących głównie podatku dochodowego od osób fizycznych.
Te zmiany spowodowały, że wpływy do samorządów zmniejszyły się o 6 mld zł. W przypadku Elbląga te straty wynoszą 20,5 mln złotych.
Taka polityka jest niezgodna z Konstytucją, która art. 167. Gwarantuje samorządom „udział w dochodach publicznych odpowiednio do przypadających zadań”. Ta zasada została – nie po raz pierwszy złamana – złamana.
Rząd usprawiedliwia decyzje, ogólnym wzrostem podatków, tyle że zapomina dodać, że rosną też – często znacznie szybciej – koszty. Nie jest to zatem prawdziwe uzasadnienie obniżenie dochodów samorządów.
Ja jestem w gronie 15 senatorów, którzy te projekty przygotowywali. Projekt przewiduje zwiększenie udziałów samorządów w podatkach:
gmin – z 39,34 do 43,93% – o 4,59%
powiatów – z 10,25 do 11,49% – o 1,24%
województw – z 1,60 do 1,79% – o 0,19%
W przyszłym tygodniu rozpoczną się prace w komisjach nad projektami ustaw.
Mam nadzieję, że senatorowie i posłowie, z których wielu wywodzi się z samorządów – przypomnę, że na czterech parlamentarzystów z Elbląga trzech przez wiele lat działało w samorządach – nie dopuszczą do niszczenia samorządów.
Przed nami kolejna perspektywa finansowa. Być może ostatnia, w której będą duże środki na inwestycje. Byłoby źle, gdybyśmy z tych środków nie mogli skorzystać, bo nie mielibyśmy zdolności kredytowej na pokrycie 15-30% kosztów inwestycji.
Liczę, że wszyscy parlamentarzyści – niezależnie od partyjnych legitymacji – staną po stronie samorządów.


Kalendarz

Styczeń 2021
P W Ś C P S N
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

Facebook