Category Archives: Aktualności

  • -

Apeluję o realną pomoc dla Elbląga i regionu z Krajowego Planu Odbudowy

Krajowy Plan Odbudowy, w ramach którego w ciągu kilku lat może zostać w Polce wydane ok. 260 mld zł, budzi ogromne zaniepokojenie zarówno w Polsce, jak i w UE. Zastrzeżenie są zasadniczo podobne: trudno będzie ten program rozliczyć. Nie ma w nim ustalonych kryteriów, które zadecydują o tym, jakie inwestycje będą dofinansowane, ani określonych wartościami mierzalnymi rezultatów. Ja od początku uważam, że lepiej doprowadzić do upadku tego rządu i przyspieszonych wyborów, niż dać PiSowi – poza społeczną kontrolą –  władzę nad 270 mld zł.

Przypomnę, że z 12 mld Funduszu Inwestycji Lokalnych Elbląg uzyskał wsparcie w I turze na jedną inwestycję ok. 6 mln zł, a miasta na prawach powiatu zostały generalnie pominięte. W Senacie podczas prezentacji programu przez przedstawiciela premiera skupiłem się właśnie na tym, w jaki sposób KPO traktuje samorządy, szczególnie miasta na prawach powiatu i regiony Polski Wschodniej.

Przypomnę, że jednym a celów unijnego Funduszu Odbudowy – czyli z Instrumentu na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności – jest zmniejszanie nierówności w wymiarze terytorialnym. Ów wymiar terytorialny jest ściśle zdefiniowany i obejmuje obszary województw tzw. Polski Wschodniej: Warmię i Mazury, Podlasie, województwa lubelskie, świętokrzyskie i podkarpackie.
COVID-19 pogłębił trudną sytuację w tych regionach, gorzej uprzemysłowionych, z gorszą infrastrukturą, za to z większym niż w innych regionach udziałem sektora turystyki w gospodarce. Jaka jest pomoc dla turystyki? Trwają żenujące spory, czy dać Warmii i Mazurom 200 czy 300 mln zł. Przypomnę, że w turystyce i gastronomii – w naszym regionie – w 2020 roku co 5 osoba straciła pracę.

Jeśli podobny scenariusz powtórzy się w realizacji Planu Odbudowy, to staniemy się Polską Gorszego Sortu, miejscem, gdzie mieszka się za karę – bo ludzie w tych regionach zarabiają mnie, jeżdżą gorszymi drogami, a cel zmniejszania nierówności nie będzie miał szansy na realizację. W każdym razie, Plan Odbudowy pozwala takie obawy zgłaszać.

Innym problemem, który dotyczy Elbląga i miast na prawach powiatu jest zdefiniowany  upadek miast średnich w Polsce, sukcesywnie tracących swoje funkcje subregionalne – także na skutek polityki fiskalnej państwa.  Niestety – choć Krajowy Plan Odbudowy te problemy dostrzega, to – poza stwierdzeniem faktu – nie pokazuje, w jaki sposób będzie wspierał wychodzenie takich miast z kryzysu.

Obawy, które przedstawiłem dotyczą bardzo zasadniczych dla Polaków spraw – bo w Polsce wschodniej mieszka co czwarty Polak, a w miastach na prawach powiatu  co trzeci.

Będąc senatorem z Elbląga i z Warmii i Mazur nie mam żadnego powodu, by taki program poprzeć bez solidnych gwarancji, że pieniądze trafią do naszego miasta i regionu.

Domagamy się, by nad Krajowym Planem Odbudowy zasiedli ponownie – nie tylko politycy PiS – ale przede wszystkim środowiska samorządowe – które choćby z racji 50% udziału w inwestycjach publicznych powinny być traktowane – nie jako petent w kolejce do pieniędzy – ale jako współautor Krajowego Plany Odbudowy i gwarant, że środki, które w ogromnej ilości mogą napłynąć do Polski wpłyną na rzeczywisty skok rozwojowy Polski.

Senat zaproponował formułę w ustawie o Agencji Spójności i Rozwoju. Najprościej byłoby ją po prostu przyjąć, albo zaproponować podobne rozwiązanie, ale ustawowe, zapisane a nie tylko w formie deklaracji – że będziemy słuchali i szukali dobrych rozwiązań.

Póki takich gwarancji nie będzie, ten Plan jest bardziej zagrożeniem niż szansą dla dużej części Polski i Polaków.

Dodam, że nie widzę dla Polski i Europy zagrożenie, jeśli parlament odrzuci Plan Odbudowy i jeśli spowoduje to upadek rządu. Po prostu pieniądze dotrą do Polaków kilka miesięcy później, ale będą uczciwie i transparentnie rozdzielone. M.in. bez pomijania Elbląga. Oczywiście, jeszcze liczę na to, że się PiS opanuje i zaproponuje formułę uczciwego zarządzania środkami Funduszu Odbudowy.  


  • -

Interweniuję w sprawie mostu w Nowakowie

Grupa mieszkańców Nowakowa protestuje przeciwko przebiegowi dróg dojazdowych do projektowanego mostu na rzece Elbląg w Nowakowie. Szkoda, że o problemie dowiedziałem się dopiero miesiąc temu, ale oczywiście interweniuję.

Problemem dla mnie nie jest konkretna decyzja, ale to, że podjęto ją najprawdopodobniej bez konsultacji, bez wykonania studium wykonalności o oceny skutków realizacji.
Pytanie dla mnie zasadnicze brzmi:
– czy odbyły się konsultacje,
– jakie warianty były brane pod uwagę,
– co zdecydowało o wyborze konkretnego wariantu,
– czy brano pod uwagę wariant sugerowany przez protestujących (most o ok. oczyszczalni),
– czy jest możliwa korekta decyzji, biorąca pod uwagę stanowisko protestujących?
– jakie proszono o opinie samorządy, a jeżeli były różnice zdań i jak je potraktowano?
Takie pytania zadałem ministrowi infrastruktury .Czekam na odpowiedź.

Oczywiście nie przyjmuję do wiadomości, że jest za późno na korektę projektu – na razie prac nikt rozpoczął, więc wszystko można jeszcze zmienić. Zresztą używanie tego argumentu, to wręcz przyznanie się, że nie dopełniono pewnych procedur, ale – przykro nam – już za późno na zwracanie nam uwagi, że czegoś nie zrobiliśmy.

Przypomnę też, że most w Nowakowie jest ściśle związany z budową kanału przez Mierzeję. A uchwała o budowie zapadła w marcu 2017 roku. Cztery lata temu! Problem w tym, że do niedawna nikt nie wiedział, kto ma ten most realizować – sytuacja podobna z dokończeniem inwestycji w porcie w Elblągu.

W lipcu 2018 roku ogłoszono program „Mosty dla regionów” i w gronie 21 mostów rekomendowanych do tego programu znalazł się most w Nowakowie (w załączeniu). Tyle, że zaraz po ogłoszeniu programu, opublikowano kryteria dla wniosków i w pierwszym punkcie wykreślono z grona wnioskodawców miasta na prawach powiatu – czyli miasto Elbląg. Protestowałem przeciwko temu, bez żadnego skutku.

Jednym zdaniem: most w Nowakowie to temat, który rząd i wykonawca inwestycji zna od 2017 roku, od 2018 znajdował się na listach premiera Morawieckiego i przez cztery lata nie próbowano uzgodnić z mieszkańcami takich warunków inwestycji, by nie burzyć ich życia.

Problem z mostem polega też na tym, że jako część inwestycji budowy kanału przez Mierzeję podlega warunkom specustawy, a ta w której obowiązek dokonywania uzgodnień, pozwoleń, opinii i warunków jest mocno uproszczony i ograniczony. Ja na to wielokrotnie zwracałem uwagę, otrzymałem jednak zapewnienie, że nie chodzi o ograniczanie konsultacji, ale o zdyscyplinowanie urzędów. Niestety,  podobnie jak protesty środowiskowe, tak samo są traktowane protesty mieszkańców Nowakowa.
Czekam na odpowiedź ze strony ministra Infrastruktury i dyrektora Urzędu Morskiego w Gdyni. W zależności od odpowiedzi i po rozmowach z protestującymi podejmę dalsze decyzje.


  • -

Domagamy się natychmiastowego uruchomienia masowych punktów szczepień

Domagamy się natychmiastowego uruchomienia centrów powszechnych szczepień przygotowanych przez samorządy i odblokowania zapisów na szczepienia dla wszystkich Polaków! Koalicja Obywatelska już od stycznia wzywa rząd do zorganizowania akcji szczepień we współpracy z samorządami. Niestety rząd zignorował te propozycje.

Akcja szczepień jest źle zorganizowana dlatego jesteśmy na szarym końcu jeśli chodzi o tempo szczepień w Unii Europejskiej.
Dostawy szczepionki zorganizowane przez Komisję Europejską przyspieszają, ale tempo szczepień w Polsce jest nadal bardzo wolne. W innych krajach przyspieszają jeszcze bardziej. Wskaźnik zaszczepienia (liczba wykorzystanych do tej pory wszystkich dawek szczepionki przypadająca na 100 mieszkańców) – 12 kwietnia – plasował nas na 20 miejscu w Europie.

Dlatego należy uruchomić przygotowane przez samorządy w całej Polsce punkty do masowych szczepień Polaków, których uruchomienie blokuje rząd. Polska znajduje się w czołówce krajów świata dotkniętych pandemią. Liczba chorych, nowych zakażeń, a nade wszystko zgonów, stawia nas w pierwszej trójce.

A w Polsce mamy ok. 2 mln niewykorzystanych szczepionek – już nie da się zganiać winy na Unię Europejską.  Te szczepionki nie powinny leżeć w magazynach, ale być już w organizmach Polaków. Gdyby tak się stało, być może setki a może tysiące osób nadal by żyło. Szpitale mogłyby odetchnąć. Więcej czasu ratować życie pacjentom potrzebującym pomocy z innych niż COVID-19 przyczyn. Można by otworzyć gospodarkę, szkoły. W wielu krajach już tak się dzieje. Dlaczego nie w Polsce? Ponoć ma nastąpić przyspieszenie dostaw szczepionek. Dobrze, ale by dały skutek, muszą dotrzeć nie do magazynów ale do Polaków.

Polityczna niechęć PiS do samorządów kosztuje Polaków zdrowie i życie!
Oczekujemy otwarcia punktów szczepień masowych przygotowanych przez samorządy i pełnego otwarcia zapisów dla wszystkich chętnych.

W Elblągu miasto już 8 kwietnia ogłosiło gotowość do otwarcia Punktu Szczepień Masowych na hali przy al. Grunwaldzkiej. 6 stanowisk szczepień, dające możliwość sczepienia 3,5 tys. osób tygodniowo.


  • -

Kanał w świetle faktów i obiecanek

Przez 25 lat, które zajmuję się kanałem przez Mierzeję, do głowy mi nie przyszło, że ktoś będzie chciał zakończyć tę inwestycję przed Elblągiem. Już 16 marca 2017 roku, podczas procedowania specustawy o budowie kanału przez Mierzeję ostrzegałem, mówiąc, że „Kanał przez Mierzeję bez inwestycji w Elblągu jest jak autostrada bez zjazdów”. Przypomnę – specustawa zastępowała cel transportowy na… „względy bezpieczeństwa”. Mimo wszystko tę zmianę celu traktowałem jako potencjalne, a nie realne zagrożenie.
Do głowy mi nie przychodziło, że ktoś mógł wymyślić kanał, którym nie można dopłynąć do żadnego portu.


Tym bardziej że przez kolejne 2 lata rząd przekonywał mnie, że Elbląg na pewno będzie beneficjantem tej inwestycji, nigdy przy tym nie wspominając, że ma partycypować w jej kosztach. Przysłowiowe mleko rozlało w 2019 roku, gdy inwestycja ruszyła i z dokumentów jasno wynikało, że ma się zakończyć ok. 3 km od nabrzeży portowych. Rząd najpierw zaprzeczał, ale w kwietniu br. przyznał – resztę toru wodnego i obrotnicę ma zbudować właściciel portu – czyli Elbląg. Jaki to ma być koszt? Od 100 do 200 mln zł – nikt tego nie policzył.

Od tego czasu toczę batalię o owe trzy kilometry i obrotnicę dla statków w porcie elbląskim. Pod koniec 2020 roku mogłem ogłosić częściowy sukces: rząd ogłosił, że sfinansuje jeszcze dwa kilometry toru wodnego, ale obrotnicę i ostatnie 800 metrów miasto ma wykonać na swój koszt. I taka wersja obowiązuje do dzisiaj.

Inwestycja ma zostać oddana do użytku w 2023 roku. Co to oznacza?
Powiedzmy sobie jasno: prawnie i ekonomicznie jest to sytuacja niewyobrażalna. Oto rząd oddaje do użytku rozbabraną inwestycję, na którą wydano 2 mld złotych i którą nie będzie można dopłynąć do żadnego portu! Na moje pytania o to, kto ma ją dokończyć, rząd odpowiada, że ma to zrobić Elbląg. Problem w tym, że nikt z władzami Elbląga nawet nie próbował tego uzgodnić.

Ktoś, kto podjął taką decyzję, powinien od razu stanąć przed sądem pod zarzutem przestępstwa niegospodarności, a minister go nadzorujący za niedopełnienie obowiązków.  Oba przypadki zagrożone są karą do 3 lat więzienia. Tym bardziej że ustawa o portach i przystaniach morskich, w art. 2c.1 mówi jasno, że „Budowa, modernizacja i utrzymanie infrastruktury zapewniającej dostęp do portów i przystani morskich są finansowane ze środków budżetu państwa”.

O odpowiedzialność prawną za decyzję o budowie kanału bez doprowadzenia go do nabrzeży portowych będę pytał  w Senacie.

Najważniejsze jednak jest to, że nic nie zwalnia polskiego rządu z pełnej odpowiedzialności za dokończenie tej inwestycji. Dodatkowe 2 km toru wodnego, który wywalczyłem to wciąż za mało.
Władze Elbląga poinformowały, że są gotowe zrealizować budowę obrotnicy, czyli de facto przejąć na siebie zobowiązania rządu wartości ok. 20 mln zł, bo chcą ratować port, by miał szansę się rozwijać. Oczywiście, nie można zapominać, że rozwój portu wymaga dodatkowych inwestycji w samą infrastrukturę portową, na którą pieniądze będzie musiało znaleźć miasto – zatem opowieści o tym, że „Elbląg tylko czeka na kanał” są zupełnie nieprawdziwe. Samorząd liczy, że „w rewanżu” rząd sfinansuje brakujące 800 metrów toru wodnego, co ponoć minister Gróbarczyk werbalnie zadeklarował. Niestety ja w deklaracje tego ministra już nie wierzę.

Przypomnę znaną już w całej Europie historię o budowie promu, który od 2020 roku miał już pływać do Szwecji, a do tej pory nie ma nawet projektu, a uroczyście pokazana stępka rdzewieje w stoczni. W Ystad zaufali tym opowieściom i wybudowali za 130 mln euro specjalne nabrzeże dla polskich promów.

Obyśmy na obietnicach ministra Gróbarczyka nie popłynęli jak Szwedzi.


  • -

Życzenia Wielkanocne

Wszystkiego najlepszego z okazji Świąt Wielkanocnych!
Życzę Państwu Świąt przepełnionych wiarą i miłością.
Życzę radosnego, wiosennego nastroju,
serdecznych rozmów w gronie rodziny i wśród przyjaciół
a także kolorowych spotkań z budzącą się do życia przyrodą.
Niech Wasze serca, Drodzy Państwo, wypełni życzliwość i optymizm,
a dobra aura obejmie wszystkich wokół.

Jerzy Wcisła Senator RP


  • -

Polska na stole operacyjnym

Z wielką uwagą czytam i analizuję opinie, komentarze, sugestie Włodka Gęsickiego. Z wieloma się zgadzam, każdą cenię za rzeczowość.  Taką rzeczową analizą sytuacji jest właśnie tekst Jego autorstwa pt. „Groźby bez pokrycia” (opublikowany na łamach portElu 23.03) traktujący de facto o tym, że opozycja nie ma wyboru i musi poprzeć Krajowy Plan Odbudowy. Według autora tekstu, inny krok byłby zaprzeczeniem „bezwarunkowego” żądania przyjęcia funduszu unijnego oraz Funduszu Odbudowy. Mam jednak wątpliwości, czy jedyną rolą opozycji w tej sytuacji jest bierne czekanie na wybory?

A może rolą opozycji, jest właśnie doprowadzenie do natychmiastowych wyborów, jeżeli okaże się, że PiS będzie chciał wykorzystać środki unijne podobne, jak Fundusz Inwestycji Lokalnych czy Fundusz Sprawiedliwości – czyli jak pieniądze partyjne?

Prawdą jest, że żądaliśmy przyjęcia unijnego budżetu, ale dobrze wiedzieliśmy, czego żądamy. Poza wartością samą w sobie: czyli świadomością, jak ważne są to dla rozwoju Polski pieniądze, był tam zawarty warunek praworządności, który – wbrew propagandzie – nie dotyczył osób LGBT, ale ZASAD ROZLICZANIA wydatkowania pieniędzy unijnych. Zapowiedź, że będzie wprowadzony w życie art. 322 Traktatu o Unii Europejskiej dawała gwarancję, że Polska nie pójdzie w ślady Węgier, gdzie duża część środków unijnych trafiła w ręce oligarchów partyjnych.

Obecnie sytuacja wygląda tak, że do 2 kwietnia br. Polska ma przedstawić sposób zarządzania środkami unijnymi w ramach tzw. Funduszu Odbudowy. Tę rolę ma wypełniać Krajowy Plan Odbudowy. Problem w tym, że ten plan niczego nie gwarantuje. Nasze województwo zgłosiło do Funduszu Odbudowy 41 zadań o wartości 12,3 mld zł, a sam Elbląg sześć inwestycji wartości 750 mln zł.

Dzisiaj nie wiemy nawet, w jaki sposób będą podejmowane decyzje o losie tych projektów. Po doświadczeniu z Funduszem Inwestycji Lokalnych, możemy spodziewać się, że województwo warmińsko-mazurskie, w tym miasto Elbląg NIE DOSTANĄ NIC.

To nie wszystko. Krajowy Plan Odbudowy musi uwzględniać uwarunkowania europejskie, zatem wyznacza środki na ochronę środowiska, służbę zdrowia, itd. Z tym że robi to tylko dla kwoty ok. 107 mld zł, czyli dla części dotacyjnej Funduszu Odbudowy. W KPO zawiera się ogromna kwota – ok. 150 mld zł – o której planowanym wydatkowaniu wie tylko partia rządząca.

Kto zagwarantuje, że te pieniądze nie zostaną utopione w mrzonce o największym europejskim lotnisku czy innych nierealnych pomysłach? Bez odpowiedzi na takie pytania, nie mogę – jako senator – dać elitom PiS prawa do podejmowania decyzji, których konsekwencje będą ponosili wszyscy Polacy. W tym ci, którzy dzisiaj są dziećmi. Dlatego muszę mieć pewność, że głosuję nad programem, który zapewni Polsce rozwój, a nie posłuży wyłącznie temu, żeby jedna z opcji politycznych ułatwiła sobie wygranie następnych wyborów.

I tu dochodzimy do sedna problemu. Czy posiadając merytoryczną rację, powinniśmy stawiać warunki obecnej władzy, występując przeciwko PiS-owi razem z Solidarną Polską? To rzeczywiście trudna decyzja, tym bardziej, że nasze motywacje są zupełnie inne. Zapytajmy o alternatywę. Jest nią zaakceptowanie niemal nieograniczonego władztwa PiS nad ogromnymi pieniędzmi unijnymi. Władztwa, które eliminuje nie nas – polityków opozycji – ale samorządy z udziału w decyzjach o tym, na jakie inwestycje wydamy miliardy złotych. Dlatego w Senacie stworzyliśmy projekt ustawy, która zagwarantuje, że samorządy wspólnie z rządem będą podejmować decyzje o tym, na które projekty zostaną przeznaczone pieniądze z Funduszu Odbudowy.

Oczywiście biorę pod uwagę, że możemy to głosowanie wygrać dzięki temu, że w tzw. Zjednoczonej Prawicy trwa wewnętrzna walka o wpływy. Jaki będzie skutek takiego głosowania? Być może wcześniejsze wybory. I być może to jest najlepsze wyjście dla Polski. Dość już afer, upartyjniania demokratycznych instytucji, niszczenia samorządów. Rozwiążmy parlament, niech Polacy się wypowiedzą: chcą kontynuacji, czy zmiany?

Czy to jest realne? Nie wiem. Opozycja nie jest jednolitą partią. Ludowcy, lewica, partie pozaparlamentarne – wszyscy dzisiaj się zastanawiają, jak ten węzeł gordyjski rozwiązać.

Włodek Gęsicki pisze: „Jest taka stara kowbojska zasada – nigdy nie wyciągaj colta, jeśli nie masz zamiaru go użyć, bo narazisz się na śmieszność. A ta jest największym wrogiem każdego polityka. Jeśli do tego colt jest zwykłym kapiszonowcem, śmieszność zamienia się w żenadę”. Otóż oświadczam, że jestem gotowy użyć broni, która zakończy żywot tego chorego układu.

Marszałek Tomasz Grodzki w niedawnej rozmowie ze mną powiedział: jestem chirurgiem i wiem, że gdy pacjent leży na stole operacyjnym, nie ma czasu na dywagacje – trzeba dokonać cięcia. Moim zdaniem jesteśmy w takiej sytuacji. Polska leży na stole operacyjnym. Trzeba dokonać cięcia.


  • -

Walczymy o transparentny i uczciwy Fundusz Odbudowy

Koalicja Obywatelska przedstawiła 5 warunków, które są niezbędne, by środki z Krajowego Planu Odbudowy były wydatkowane w sposób transparenty, uczciwy, sprawiedliwy i skuteczny.

1.      40% środków dla samorządów w ramach Regionalnych Planów Odbudowy.
2.      Fundusze na: czysty transport publiczny, czyste powietrze, i system gospodarki odpadami.
3.      Finansowanie profilaktyki i leczenie zaniedbanych w związku z epidemią.
4.      Uzgodnienie KPO przez Komisję Wspólną Rządu i Samorządu.
5.      Komitet Monitorujący wdrażanie programu: administracja rządowa, samorządy oraz organizacje pracowników i pracodawców.

Fundusz Odbudowy to gigantyczne pieniądze, które mogą zadecydować, w jaki sposób wyjdziemy z kryzysu po pandemii. Możemy wyjść wzmocnieni, a możemy dużą część tych pieniędzy utopić w projektach tak nieprzemyślanych jak np. budowa elektrowni węglowej w Ostrołęce, na którą PiS zmarnował 1,5 mld zł.
Wiemy, że w głowie prezesa jest jeszcze kilka takich projektów, na które można wydać dziesiątki miliardów złotych, bez nadziei, że wzmocni to naszą gospodarkę, przygotuje ją do nowych wyzwań czy polepszy jakość naszego życia.

– – – – – –

Dlatego KO przedstawiła warunki, które uchronią te pieniądze przed głupimi lub politycznymi decyzjami, a my w Senacie przedstawiliśmy gotową ustawę, o powołaniu Agencji Spójności i Rozwoju , która będzie narzędziem dla osiągnięcia tych celów. Ustawa – której jestem współautorem – jest prosta i przejrzysta.
Polega na utworzeniu organu wykonawczego, który będzie dokonywał wyboru projektów do dofinansowania z Funduszu Odbudowy.
Ten organ ma być zarządzany przez 23 -osobowy Zarząd, w którym będzie po 9 przedstawicieli Rządu i samorządów oraz po jednym:  Sejmu, Senatu, Najwyższej Izby Kontroli oraz pracodawców i pracobiorców z Rady Dialogu Społecznego. Taki model zarządzania środkami spowoduje, że  upartyjnienie publicznych pieniędzy – jak to zrobił PiS z Funduszem Inwestycji Lokalnych – będzie po prostu niemożliwe.

A żyjemy w kraju, w którym partyjny wymiar sprawiedliwości nie widzi żadnych podstaw do wszczęcia dochodzenia w sprawie rozdzielenie 4,35 mld zł bez żadnego trybu, bez dokumentacji, bez uzasadnień – bo w tym procederze „nie znajduje znamion czynu zabronionego”. Nie znajduje też nic podejrzanego w karierze działacza, który zarabiając oficjalnie 1,2 mln zł, wydaje 7-8 mln zł.

– – – – – –

Zgodnie więc z zasadą, że kłamcy nie wierzę, nawet wtedy, kiedy mówi prawdę, nie wierzę, że w Polsce możemy liczyć na to, że bez instytucji kontrolujących Państwo, środki unijne zostaną rozdzielone uczciwie. My w Elblągu mamy podwójne podstawy do obaw, że pozostawienie decyzyjnej roli Rządowi zaszkodzi naszemu regionowi i Elblągowi.
1. Wielokrotnie pokazywaliśmy, że o Elblągu w Warszawie myśli się tylko w czasie kampanii wyborczej, później o naszym mieście się zapomina. A ja pamiętam, że miała być obwodnica, zbiornik retencyjny, inwestycje przeciwpowodziowe. Jeśli teraz nie wywalczymy o to, by ponad 260 mld zł nie wpadło w ręce PiS, to nigdy realizacji tych inwestycji się nie doczekamy.
2. A drugim powodem są słabnące możliwości samorządów. Pracując nad tą ustawą, konsultowaliśmy się m.in. ze Związkiem Miast Polskich. Związek podał dane, które pokazują, że takie miasta jak Elbląg – miasta na prawach powiatu – zdecydowanie są obiektem łupieżczej polityki rządów PiS.
W 2018 takie te miasta były w stanie wygenerować na inwestycje 569 zł na 1 mieszkańca, dzisiaj zaledwie 314 zł – 55% kwoty sprzed zaledwie trzech lat
Dotyczy to 66 miast na prawach powiatu, w których mieszka ponad 12 mln – czyli 1/3 Polaków. I to nie przypadek, że samorządy tych miast są niszczone finansowo przez PiS – to kara dla mieszkańców za to, że nie wybierają PiSu do władz.

Podobnie PiS postępował z Rządowym Funduszem Inwestycji Lokalnych – gdzie pieniądze trafiały do samorządów rządzonych przez ludzi z PiSu.
I jeżeli prominentny rady PiS z Elbląga mówi, że Miasto nie ma protestować przeciwko tej polityce, bo  – jak twierdzi – „bardziej opłacalna dla miasta będzie współpraca z rządem” to ja odpowiadam, że to oddaje specyfikę myślenia PiS: dawajmy tylko swoim i uległym. Ale ten radny nie ma ani godności, ani świadomości tego, że żaden Rząd nie ma prawa uzależniać swoich decyzji od tego, kto rządzi miastem. Radny, który straszy Miasto zemstą Rządu, nie powinien być radnym.

Gdy PiS rządził Elblągiem, z radością przekazywaliśmy Elblągowi pieniądze z RPO na basen – wręcz pokazując, że nie jest dla nas ważne, kto rządzi, ważne, że powstał dobry, potrzebny projekt i że możemy wspólnie coś dla Elbląga zrobić.
Bez transparentnych zasad rozdzielania środków unijnych w Elblągu nie powstaną nie tylko obiecane już przez Rząd inwestycje, ale także te, które Miasto planuje – m.in. nowa ciepłownia. Nie będzie nas stać na dokończenie budowy kanału przez Mierzeję, ani tym bardziej nie zostanie zmodernizowana S16, strategiczna dla rozwoju naszego portu.

– – – – – –

My w Senacie prawdopodobnie przyjmiemy ustawę o Agencji Spójności i Rozwoju, ale jeżeli PiS nie będzie chciał rządzić pieniędzmi unijnymi bez uzgadniania tego m.in. z samorządami – do czego zresztą obliguje go rozporządzenia Parlamentu Europejskiego z dnia 12 lutego 2021 –i odrzuci jakąkolwiek formę współpracy w tej sprawie, to będzie oznaczało, że chce przejąć władzę nad ponad 200 mld zł.

W tej sytuacji trzeba zrobić wszystko, by odsunąć tę partię od władzy, doprowadzić do szybkich wyborów i zbudować normalnie działające Państwo.


  • -

Rząd zmusza samorządy do finansowania końcowego odcinka Kanału przez Mierzeję

Pilnie śledzę informacje o postępach w budowie kanału przez Mierzeję. To ważne dla naszego rozwoju połączenie z morzem staje się faktem. I z tego należy się cieszyć. Jednak czytając artykuł Rafała Gruchalskiego „Kanał powstaje zgodnie z planem” na łamach Elbląskiej Gazety Internetowej Portel.pl widzę, że w jednej zasadniczej sprawie dziennikarze zostali wprowadzeni w błąd.

Kanał nie jest budowany zgodnie z planem. Plan bowiem od początku zakładał, że inwestycja zakończy się przy nabrzeżach Portu Morskiego w Elblągu. Takie zapisy znajdują się w projekcie PiS z 2007 roku i projekcie rządu PO-PSL z 2014 roku. Nie rozumiem, dlaczego państwo chce zepchnąć koszty budowy ostatniego etapu tej inwestycji na Elbląg? Nigdy i nigdzie nie zapisano, by część tej inwestycji miało wykonać ze swoich środków Miasto Elbląg, albo miał to sfinansować Regionalny Program Operacyjny naszego województwa.

Teoretycznie można by sfinansować ten etap z unijnego Funduszu Odbudowy, ale PiS doprowadził do konfliktu z Unią Europejską i być może zamknął sobie to źródło pieniędzy. Powodem konfliktu jest specustawa z 2017 roku, w której rząd zmienił cel inwestycji, z transportowego na „bezpieczeństwo państwa” i przerwał dialog z Komisją Europejską. Ale nawet wówczas chełpił się, że głównym beneficjentem budowy kanału będzie Elbląg. Uwierzyłem rządowi PiS i skutecznie namawiałem posłów i senatorów do poparcia inwestycji. Aż do 2019 roku, gdy znalazłem w dokumentacji zapisy, które świadczyły, że inwestycja zakończy się… ok. 3 km PRZED portem w Elblągu! Początkowo ministerstwo zaprzeczało, a nawet zarzucano mi i mediom „masową dezinformację oraz manipulację”, jednak wkrótce poinformowano mnie, że rząd nie będzie inwestował w porcie. Zaczęła się trwająca już 2 lata batalia o dokończenie inwestycji przez rząd.

Strategia zakończenia budowy kanału za 2 mld zł w polu i wmawianie Elblągowi, że może go sobie dokończyć za własne pieniądze kompromituje inwestora. Co więcej, bez uzgodnienia kto ma tą inwestycję dokończyć, naraża rząd na oskarżenie o niegospodarność, która jest karalna sądownie. A przecież nikt z Elblągiem ani z samorządem wojewódzkim żadnych uzgodnień nie poczynił. To tak, jakby ktoś podjął się budowy domu, opowiadał przyszłym lokatorom, jak to będę pięknie mieszkali, tylko zapomniał im powiedzieć, że drzwi, okna, schody i dach muszą sobie wybudować sami.

Jestem gorącym zwolennikiem wybudowania kanału, ale nie oszukujmy się: bez objęcia nią portu w Elblągu ta inwestycja nie ma sensu. W grudniu 2020 roku – po dwóch latach nieustannych walk o dokończenie tej inwestycji w porcie – rząd „przedłużył” kanał o ok. 2 km. Dla mnie i dla Elbląga to wielki sukces. Uwierzyłem, że warto walczyć. Zostało jednak jeszcze 800 metrów toru wodnego i obrotnica, które muszą być wykonane, jeśli kanał dać efekt ekonomiczny. Jaki to jest koszt? 80 może 100 mln zł? Nie wiem ile, ale te pieniądze muszą znaleźć się w budżecie państwa, a nie Elbląga.

To wręcz śmieszne, że inwestor pokrywa 95% kosztów inwestycji, którą się nieustannie chwali i mówi: dalej nie płacę. Dla Elbląga to jednak nie jest śmieszne, bo to trzy razy więcej niż miasto ma na wszystkie inwestycje w budżecie. A środki z Regionalnego Programu Operacyjnego? Z pierwszych „przymiarek” wynika, że na najbliższe 7 lat otrzymamy mniej o 2 mld zł niż od poprzedniego rządu. Z czego mamy „wspierać” ten rząd?

Za budowę kanału przez Mierzeję – zgodnie z planem – od 14 lat odpowiada państwo, a nie samorząd. Zatem wróćmy do planów.
Ten kanał jest bowiem potrzebny: Elblągowi, regionowi, portowi w Gdańsku i odciążeniu polskich dróg. Przypomnę, że milion ton ładunków kanałem może przewieźć 300 barek, bez kanału już 1.500 barek, a drogami 40 tys. TIR-ów. Zatem to nie jest tylko sprawa Elbląga, ale polskiej polityki transportowej. Jednak bez doprowadzenia inwestycji do portu, będzie ona kompromitacją nie mniejszą niż zamknięta właśnie budowa elektrowni węglowej w Ciechanowie.

Chyba, że… chodzi o coś zupełnie innego. Jeden z posłów elbląskich zasugerował jakiś czas temu, że jeśli miasta nie stać na inwestycje w porcie, to może port przekazać państwu… Ciekawe, co o takim rozwiązaniu myślą elblążanie?

Niniejszego tekst został opublikowany na łamach Elbląskiej Gazety Internetowej Portel.pl, jako polemika z opublikowanym 10 marca artykułem „Kanał powstaje zgodnie z prawem”.


  • -

Domagam się wsparcia dla przedsiębiorców

Specyfiką naszego regionu, jest jego atrakcyjność turystyczna i rozwinięte usługi kierowane dla turystów. Niestety ta branża nie cieszy się uznaniem polskich władz. Efekt – i bez lockdown`u trudna sytuacja tej branży w naszym regionie.

W ubiegłym roku zatrudnienie w naszym województwie spadło o 8,2%, ale w sferze zakwaterowania i gastronomii aż o 22,1% – co oznacza, że co piąta osoba w tej branży straciła pracę.
Tylko w styczniu tego roku kolejne 3 tys. osób straciło pracę. Bijemy wszystkie więc poprzednie rekordy. Dzisiaj na jedną ofertę pracy w naszym regionie mamy 19 bezrobotnych. A będzie gorzej, bo zakłady pracy zapowiedziały zwolnienie w najbliższym czasie kolejnych 656 pracowników. Oznacza to, że przedsiębiorcy już nie wierzą rządowi, że chce im pomóc.

SĄ ROZWIĄZANIA NA POMOC PRZEDSIĘBIORCOM, ALE RZĄD NIE CHCE ICH PRZYJĄĆ
▪Tydzień temu w Senacie przyjęliśmy ustawę o wyrównywaniu strat majątkowych firmom, które poniosły straty w związku z epidemią COVID-19. Ta ustawa byłaby niepotrzebna, gdyby Rząd przyjął naszą propozycję z maja ub.r. o wprowadzeniu stanu klęski żywiołowej – która przewiduje takie odszkodowania. Propozycję którą – przypomnę – w imieniu demokratycznej większości w Senacie prezentowałem. W maju premier nawet nie pojawił się w Senacie i w żaden sposób się do niej nie odniósł. Sytuacja przedsiębiorców – ze szczególnym uwzględnieniem tych branż, które dzisiaj są bardzo zagrożone, byłaby zupełnie inna.
▪I – co ciekawe – chyba przez nieuwagę przyznają to politycy PiS.
Bowiem z jednej strony słyszymy o tym, że polski rząd wsparł już przedsiębiorców kwotą 312 mld zł, a z drugiej, że wprowadzenie w życie ustawy, którą przyjęliśmy w Senacie, kosztowałoby budżet Państwa 40 mld zł.
▪A nasza ustawa jest bardzo prosta. Pomoc należy się każdej firmie, która wykaże, że poniosła straty w wyniku epidemii COVID-10. Bez dzielenia na lepsze czy gorsze branża. Dla każdej firmy – ale nie 100% wszystkich strat, ale tylko 70%.
▪ I jeżeli Rząd wyliczył, że te 70% oznacza konieczność wypłacenia 40 mld zł, to oznacza też, że w wyniku epidemii polskie firmy straciły 57 mld zł – które nie zostały im zrekompensowane.
▪Jeżeli Rząd to wie, to dlaczego tym firmom nie chce pomóc? Czy myśli, że właściciele restauracji, hoteli, innych firm trzymają w skarpetkach takie pieniądze i dadzą sobie radę bez pomocy Rządu? Nie dadzą. Wiele z nich po prostu upadnie.
▪Dlatego nie rozumiem decyzji marszałek Elżbiety Witek, która nie wprowadziła ustawy senackiej do prac Sejmu, mówiąc, że Sejm zajmie się tą ustawą, gdy przyjdzie na nią czas. Pani marszałek – już jest za późno – proszę już teraz, natychmiast wesprzeć polskie firmy, w tym warmińsko-mazurskie, bo za chwilę stracimy to, co z takim trudem przez poprzednie lata budowaliśmy!
▪Wyrównanie 70% strat polskim firmom to obowiązek i interes narodowy. Jeżeli teraz tego nie zrobimy, to obudzimy się w rozpędzonej Europie, ale bez Polski.

KŁAMSTWA RZĄDU NA TEMAT POMOCY PRZEDSIĘBIORCOM
▪Kilka słów o tym propagandowym kłamstwie na temat poziomu wsparcia, które Rząd niby kieruje do przedsiębiorców.
▪Ekonomiści porównali, jak wygląda pomoc polskim firmom w porównaniu z pomocą, jaką otrzymują firmy niemieckie, francuskie czy brytyjskie.
I wyszło im –dane rządowe (76 mld USD) – że ta pomoc jest 20 razy mniejsza niż w Niemczech (1,5 bln USD) i 8 razy mniejsza niż we Francji (602 mln USD).
▪Oczywiście, to kraje bogatsze, ale eksperci porównali skalę pomocy w porównaniu z PKB, co pozwala uwzględnić wielkość kraju i poziom rozwoju gospodarczego.
▪I tak w Polsce wsparcie wynosi 13,1% PKB, we Francji 23,5%, a w Niemczech – 38,9%. Ta dane pokazują, że po pandemii, polskie firmy nie będą w stanie podjąć konkurencji z firmami z innych krajów.

DLA RZĄDU ELBLĄG ORAZ WARMIA I MAZURY SĄ GORSZEGO SORTU
▪Rząd nie traktuje nas na równi z wieloma innymi regionami.
▪ Najpóźniej 2 kwietnia Polska ma przedstawić Krajowy Plan Odbudowy. Na razie niewiele o nim nie wiemy.
Elbląg zgłasza do wsparcia w ramach Funduszu Odbudowy sześć inwestycji o łącznej wartości 750 mln zł, a cały Region 31 projektów wartości 12,3 mld zł.
▪Obawiam się, że Warmia i Mazury oraz Elbląg mogą tych środków nie dostać, jeśli UE nie wymusi na Polsce tego, co zapowiada: że Plan Odbudowy będzie musiał być skonsultowany z regionami i w ten sposób nie dopuści do tego, by PiS według własnego uznania – czyli beż żadnego trybu – rozdzielił 260 mld zł. To szansa na to, że nasz region będzie mógł się rozwijać, niezależnie od tego czy PiS nas lubi, czy nie.


  • -

Jerzy Wcisła jeszcze bliżej tworzenia prawa

Senator Jerzy Wcisła wszedł w skład Komisji Ustawodawczej Senatu RP. To kluczowa komisja senacka, zajmująca się inicjatywami ustawodawczymi i uchwałodawczymi Senatu, rozpatrywaniem zmian konstytucji oraz analizą orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego. W jej skład wchodzą między innymi marszałek Tomasz Grodzki i senator Bogdan Klich.

Senator Jerzy Wcisła wzmocnił Komisję Ustawodawczą na prośbę Koalicji Obywatelskiej. Kandydatura elbląskiego Senatora zyskała poparcie większości senatorów podczas lutowego posiedzenia Senatu RP.
To ogromne wyróżnienie i jednocześnie wielka odpowiedzialność – mówi senator Jerzy Wcisła. – Odpowiedzialność tym większa, że obecnie mamy do czynienia z nadużywaniem, a nawet łamaniem prawa przez władzę.
Przypomnijmy, w Senacie, Senator z Elbląga pełni również funkcję sekretarza i jest wiceprzewodniczącym senackiej Komisji Obrony Narodowej.

Ta kadencja Senatu to kadencja historyczna. – podkreśla Wcisła. – Demokratyczna opozycja posiada większość, dzięki czemu mogliśmy np. podczas ostatniego posiedzenia odrzucić kandydaturę polityka PiS Piotra Wawrzyka na stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich.

Ponadto, podczas zakończonego w ubiegłym tygodniu XXI posiedzenia Senatu RP, senatorowie zaproponowali szybką i realną pomoc dla wszystkich przedsiębiorców poszkodowanych przez Covid-19. Podkreślili, że Polacy otrzymują 19 razy mniejsze wsparcie od państwa, niż przedsiębiorcy w Niemczech, 11 razy mniejsze niż właściciele firm w Wielkiej Brytanii i 8 razy mniejsze niż we Francji.
Oprócz tego, podczas ostatniego posiedzenia Senat RP sprzeciwił się ograniczeniom wolności i praw obywatelskich Polek i Polaków poprzez działania rządu RP zmierzające do likwidacji niezależnych mediów.


Kalendarz

Kwiecień 2021
P W Ś C P S N
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

Facebook