Category Archives: Archiwum

  • -

Ku pamięci ofiarom Zbrodni Katyńskiej

W Kadynach, wzdłuż szlaku Green Velo zostało posadzonych 80 dębów. Upamiętniają one ofiary Zbrodni Katyńskiej. Liczba 80 nie jest przypadkowa, ponieważ w 2020 roku minęło 80 lat od tamtego straszliwego mordu.

Dzisiaj w Kadynach wziąłem udział w odsłonięciu obelisku poświęconego 80 ofiarom Zbrodni Katyńskiej. Zarówno dzisiejsza uroczystość, jak i wcześniejsze posadzenie drzew miały miejsce w ramach programu Katyń. Ocalić od zapomnienia. Organizatorzy programu dążą do tego, aby posadzić 21.857 dębów. Każdy dąb upamiętnia konkretną osobę, która zginęła w Katyniu, Twerze, Charkowie lub Bykowni według zasady jeden dąb to jedno nazwisko. Bardzo podoba mi się ten sposób upamiętniania naszych narodowych doświadczeń. Kto wie, może posadzone w tym roku drzewa przetrwają tyle lat, ile kadyński dąb Jana Bażyńskiego?


  • -

Spotkanie z białoruską opozycją

W Senacie zorganizowałem spotkanie z działaczami opozycji białoruskiej. Wstrząsnęły nami relacje Aleksandra i Ludmiły. Nasi goście mówili też o potężnej wierze Białorusinów w to, że fala protestów zmusi Łukaszenkę do unieważnienia wyborów. Rozmawialiśmy o tym, jak możemy pomóc Białorusinom — my senatorowie, my Polacy, my Wspólnota Europejska. – To poparcie jest nam potrzebne, bo Łukaszenka boi się ostrej reakcji Polski i Zachodu — mówił Aleksandr. Ludmiła powiedziała, że w demonstracjach bierze udział bardzo dużo kobiet. Wierzą, że do kobiet władza nie odważy się strzelać.Z białoruskimi opozycjonistami spotkamy się wkrótce na naszych spotkaniach online.


  • -

Niebezpieczny powrót do szkoły

12 marca w Polsce zamknięto wszystkie szkoły i uczelnie. Najpierw na 2 tygodnie, które przedłużano aż do wakacji. W tym czasie – przez trzy miesiące – byliśmy świadkami niekończących się sprzecznych komunikatów o egzaminach, w tym maturalnych, o wsparciu dla rodziców, którzy muszą opiekować się dziećmi w domach, o nieprzygotowaniu nauczycieli, braku sprzętu i programów do edukacji zdalnej. Później były wakacje. Minister wyjechał na urlop, a jutro zaczynamy nowy rok szkolny. Jak jesteśmy do niego przygotowani? Koalicja Obywatelska przeprowadziła na ten temat szerokie konsultacje eksperckie i dzisiaj przedstawiamy wnioski z tych konsultacji.

Nauka zdalna

Jednym z problemów, który niemal od razu ujawniła epidemia COVID-19 jest brak przygotowania szkół do nauczania zdalnego. I to pod wieloma względami. Okazało się np., że w 2020 roku w Polsce, ok. 2 tys. szkół nie ma dostępu do internetu.W większości szkół nie ma sprzętu komputerowego, który można by wykorzystać w zajęciach edukacyjnych, byłby na wyposażeniu nauczycieli, jako pomoc w prowadzeniu zająć. Nic więc dziwnego, że część nauczycieli nie potrafi swobodnie korzystać z komputera i poruszać się w internecie.

Na domiar złego w Polsce – mimo że na misję publiczną wydajemy coraz to większe miliardy złotych – okazało się, że nie istnieją praktycznie żadne platformy cyfrowe, które można wykorzystać do celów edukacyjnych.

Pamiętamy żenujące próby lekcji emitowanych w telewizji publicznej.
Taki był obraz możliwości edukacji online, ujawniony 12 marca po zamknięciu zajęć lekcyjnych. I ten obraz można usprawiedliwić. Mało kto w świecie budował scenariusze funkcjonowania wielu sfer – w tym oświaty – które musieliśmy wprowadzić w związku z epidemią. Ale każdy następny tydzień utwierdzał nas w przekonaniu, że koronawirus szybko nas nie opuści, że jesienią może wrócić z jeszcze większą intensywnością.

Rząd obiecywał wówczas zmianę tej sytuacji, przygotowanie szkół do prowadzenia zajęć wirtualnych i kompleksowej edukacyjnej platformy do nauki zdalnej – co rozwiązałoby wiele problemów edukacyjnych. Miał na to ponad 5 miesięcy.

Jutro mamy 1 września. Najwyższy czas, by powiedzieć: sprawdzam.

Niestety, polska edukacja nie jest przygotowana do pracy w warunkach epidemii. Platforma do zdalnej edukacji nie istnieje.

Rząd chwali się utworzeniem serwisu epodręczniki.pl, na którym rzeczywiście jest kilka tysięcy artykułów z różnych przedmiotów, ale one nie tworzą systemu spójnego z programem nauczania, nie ma oprogramowania, które by prowadziło po tej platformie. To jest po prostu forma encyklopedycznego zbioru informacji, ale nie platforma edukacyjna.

KO oczekuje przygotowania takiego oprogramowania, który umożliwiłby korzystanie z e-podręczników, jak z normalnych podręczników – które zgodnie z programem nauczania będą prowadziły ucznia i nauczyciela od lekcji do lekcji. Bez tego nie ma mowy o zdalnym nauczaniu.

Oczywiście potrzebny jest jeszcze internet – czyli – po prostu trzeba zainwestować i go doprowadzić tam, gdzie go jeszcze nie ma.

Sprzęt komputerowy. Rząd chwali się, że już przekazał kilka tysięcy laptopów do szkół. Przekazano już 4 tys. 250 szkołom, następne 8 tys. jest w drodze, a wkrótce ma trafić 40 tys. laptopów do szkół. Nieźle to wygląda, ale gdy porównamy z liczbą szkół – ponad 26 tysięcy to jest to ok. 1,5 komputera na szkołę. Kropla w morzu potrzeb.

Nawet gdyby polski rząd, całą kwotę przeznaczoną na stworzenie bazy do nauczania zdalnego (183 mln złotych) przeznaczył na zakup komputerów, to wystarczyłoby na 3,5 komputera na szkołę.

Nie oszukujmy się, to są działania pozorne. Nie zwiększą one możliwości polskiej szkoły, w taki sposób, by przystosować ją do pracy w warunkach epidemii.

Oczywiście zdalna nauka – poza kosztami jej wprowadzenia, to także obowiązek opieki nad dziećmi, którzy do szkoły nie chodzą. Ale – gdyby wprowadzono zdalne nauczanie np. dla dzieci starszych – czy co drugi tydzień – to można bezpieczniej zorganizować naukę w szkołach dla dzieci młodszych – co jest ważne także ze względów społecznych, uczenia dzieci funkcjonowania w grupie.

Przepełnione klasy

Zdalne nauczanie, to najprostsza forma do zmniejszenia zagęszczenia uczniów w szkołach. Nie zapadły decyzje o zmniejszeniu liczebności klas – a wielu krajach od tego zaczęto przystosowywać edukację do rzeczywistości epidemicznej. W Polsce młodzież wraca do swoich przepełnionych klas. Zdaniem naukowców z Uniwersytetu Warszawskiego (zespół analityczny dra Franciszka Rakowskiego) do gotowy scenariusz do eksplozji zachorowań do liczby kilku tysięcy dziennie. Naukowcy z Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Uniwersytetu Warszawskiego zalecają wprowadzenie opóźnienie zajęć o 14 dni, by zadziałała 14-dniowa, powakacyjna kwarantanna i – oczywiście – zmniejszenie liczebności klas. Oczywiście to natychmiast rodzi pytanie, kto zapłaci za prowadzenie większej liczby lekcji, bo klas oczywiście przybędzie.

Dla nas oczywiste jest, że nie może to być kolejne obciążenie dla samorządów. Minister edukacji Dariusz Piontkowski twierdzi, że samorządy „zaoszczędziły” dzięki koronawirusowi setki tysięcy złotych, bo nie płaciły za prąd, sprzątnie szkół, nie zużywano kredy, mniej płacono nauczycielom. I to jest prawda.

Przy czym zapomina dodać, że epidemia wygenerowała wiele dodatkowych kosztów, które pokryły samorządy – od środków dezynfekujących, maseczek, przyłbic, termometrów po sprzęt komputerowy, nowe ławki i inne. Związek Miast Polskich te koszty szacuje na ok. 2 mld zł. Do tego należy doliczyć błyskawicznie rozwierające się nożyce między subwencjami a kosztami oświaty – w 2019 roku wynosiły ona ok. 26 mld zł.

Przypomnę, że w maju zabiegałem w ministerstwie finansów o wypłacenie Elblągowi kwoty 1,1 mld zł na oświatę, które zostały miastu przyznane, ale nie wypłacone. Oczywiście minister odmówił, sugerując, że i tak płaci więcej, niż musi. Przypomnę więc, że Elbląg pokrywa już ok. 50% kosztów oświaty – które to zadanie należy do obowiązków Państwa.

Naukowcy z UW ostrzegają, że powrót do szkół – w obecnej postaci – może spowodować, że wskaźnik reprodukcji (R0) wirusa osiągnie 2,0 (dwukrotny wzrost!) – obecnie wynosi 1,1.

Naukowcy przekazali swoje sugestie w trzech wariantach WSKAŹNIKA R0:

1. R0 – poniżej 1,1 – obowiązek noszenia maseczek w szkołach przez personel i starsze dzieci.

2. R0 – od 1,1 do 1,7 – zwiększenie dystansu między ławkami, podział szkoły na grupy, które się ze sobą nie kontaktują, oddelegowanie nauczycieli do klas, asynchroniczne przerwy, wietrzenia klas, dezynfekcje po każdych zajęciach.

3. R0 – pow. 1,7 – zdalne nauczenie.

Żadne z tych zaleceń nie zostało uwzględnione przez ministerstwo edukacji i co gorsza, polska oświata nie jest przygotowana do ich wprowadzenia. Przespano pół roku.

Także Ogólnopolskie Stowarzyszenie Kadry Kierowniczej Oświaty postulowało, by do szkoły wracać etapami, od najmłodszych uczniów. U starszych bowiem łatwiej o samodzielną edukację i naukę zdalną. Niestety, minister też tych sugestii nie wziął pod uwagę.

Najważniejsze rekomendacje Koalicji Obywatelskiej:

1. Wprowadzenie hybrydowego, mieszanego systemu nauczania jako podstawowego, bez potrzeby uzyskania przez dyrektora szkoły zgody Powiatowego Inspektora Sanitarnego. W systemie mieszanym, przy mniejszej liczbie uczniów, młodsze dzieci (szczególnie klasy 1-3) będą mogły bezpiecznie odbywać naukę w szkole. W tym wariancie po decyzji dyrektora starsi wiekiem uczniowie uczyliby się stacjonarnie tylko w wyznaczone dni tygodnia lub wyznaczonych przedmiotów, a w pozostałym czasie korzystaliby z nauczania zdalnego.

2. Znowelizowanie rozporządzenia o ramowych planach nauczania i rozporządzenia o BHP tak, by zapewnić dyrektorom większą elastyczność w układaniu planu lekcji przerw, oraz czasu ich trwania. Zminimalizowanie treści podstawy programowej, aby umożliwić powtórzenie materiału przerobionego podczas zdalnego nauczania i zapewnić pełną realizację podstawy.

3. Wprowadzenie precyzyjnych przepisów dotyczących postępowania w stosunku do chorych dzieci (kaszel, gorączka, katar) wysyłanych do szkoły przez rodziców lub sytuacji zachorowania dziecka na terenie szkoły.

4. Wprowadzenie obowiązku noszenia maseczek w przestrzeni wspólnej w szkole – korytarze, toalety. W szkołach z małą liczbą uczniów za zgodą dyrekcji ten obowiązek mógłby być zniesiony.

5. Dofinansowanie szkół w celu zakupu bramek do mierzenia temperatury w szkołach powyżej 400 uczniów, a w mniejszych zakup większej liczby termometrów. Zwiększenie dofinansowania dla szkół na zakup środków dezynfekujących i maseczek.

6. Stworzenie stałej „gorącej linii” z Sanepidem dla dyrektorów szkół.

7. Przygotowanie przez MEN i wprowadzenie bezpłatnego, zintegrowanego z e-podręcznikami oprogramowania dla szkół, umożliwiającego prowadzenie nauki zdalnej.

8. Wprowadzenie wytycznych dotyczących zapewnienia bezpieczeństwa nauczycielom z grup ryzyka (60+ lub chorych na choroby przewlekłe).


  • -

Czy Elbląg skorzysta na Przekopie Mierzei?

To, w jaki sposób zostanie zrealizowany Przekop Mierzei Wiślanej, zdeterminuje na wiele lat rozwój Elbląga i jakość życia znacznej części jego mieszkańców. Dlatego nie ustępuję w uzyskaniu informacji nt. ujęcia elbląskiego portu morskiego w tej inwestycji. 18 sierpnia br., na XIV posiedzeniu Senatu RP ponownie skierowałam następujące pytania do Marka Gróbarczyka, ministra Gospodarki Wodnej i Żeglugi Śródlądowej:

1. Czy tor wodny w porcie morskim w Elblągu zostanie, w ramach wykonywania inwestycji budowy kanału przez Mierzeję, dostosowany do parametrów tegoż kanału?

2. Jeżeli program budowy kanału nie obejmuje przystosowania portu w Elblągu do parametrów kanału, to na jakich dokumentach opiera się uzasadnienie ekonomiczne tej inwestycji? Proszę o wskazanie tych dokumentów.

Będę informował o otrzymanej odpowiedzi.


  • -

Senatorowie przeciwko podwyżkom

Polacy mają rację — to nie jest czas i miejsce na podwyżki dla parlamentarzystów. Dlatego w Senacie zagłosowałem za odrzuceniem ustawy zwiększającej płace rządzącym.

Niemniej uważam, że kwestię wynagrodzeń samorządowców i parlamentarzystów należy uregulować. Nie może być tak, że, jak prezes partii chce, to odbiera 20% wynagrodzenia samorządowcom, posłom i senatorom. A jak chce, to podwyższa je o 50%. Dobrym rozwiązaniem jest uzależnienie wynagrodzeń samorządowców, posłów i senatorów od średniej krajowej. A ponieważ w Senacie będziemy głosowaliśmy także w swojej sprawie, proponuję, aby ustawa dot. wynagrodzeń została wprowadzona od początku następnej kadencji.


  • -

Prawdy oczywiste: Czy Chiny podporządkują sobie Europę?

Brytyjczycy i Amerykanie wykluczyli koncern Huawei z programu wprowadzania sieci 5G w swoich krajach. Władze brytyjskie poszły jeszcze dalej i nakazały swoim operatorom do 2027 roku wymontowanie wszystkich urządzeń tej marki. 5G to standard bardzo szybkich połączeń komórkowych. Problem w tym, że praktyczny monopol na system ma koncern Huawei, bardzo silnie powiązany z chińskimi władzami, co może umożliwić Chinom wykorzystanie światowej sieci dla celów szpiegowskich.

Brytyjczycy argumentują, że wprowadzenie takich rozwiązań (jeśli jeszcze ich nie ma w systemie) będzie możliwe w każdej chwili, w ramach aktualizacji oprogramowania. Łatwo sobie wyobrazić, jaką władzę posiądą Chiny kontrolując wszystkie rozmowy, przesyły danych – także między firmami i instytucjami – oraz mając władzę nad guzikiem, który te wszystkie procesy może zatrzymać. Warto przypomnieć, że już wcześniej Google zabroniło koncernowi instalowanie swojego oprogramowania
w tych telefonach.

Jakie mogą być skutki tej – z pozoru – dziwnej wojny? Przede wszystkim wprowadzanie 5G się opóźni i będzie droższe, bo technologię 5G będą musiały opanować firmy europejski i amerykańskie, co zdaniem Brytyjczyków – potrwa co najmniej rok. Czy to jednak naprawdę jest takie ważne?

W mojej ocenie są ważniejsze elementy procesu, którego 5G jest jaskrawym przykładem. Chiny już przejęły dużą część produkcji artykułów ważnych dla Europejczyków. W 2019 roku mieliśmy odczuwalny także w Polsce kryzys na rynku leków. Wystarczyło, że Chińczycy zatrzymali dostawy substancji do produkcji leków, by zabrakło ich dla chorych na cukrzycę, tarczycę i serca. Po tym kryzysie już zaczęto mówić o konieczności odtworzenia w Europie produkcji części leków dla naszego bezpieczeństwa.

Teraz już musimy mówić nie tylko o produkcji, ale wręcz o oddaniu w ręce Chińczyków najnowszych technologii. Chińskie produkty już nie tylko są najtańsze, ale stają się najnowocześniejsze. Europa i Ameryka, od rewolucji przemysłowej w XVIII wieku narzucające kierunki rozwoju świata zaczynają oddawać pola Chinom. Czym to się może skończyć? Neokolonializmem, wojną, zacofaniem Europy na wzór średniowiecza?

Podczas głosowania w Senacie nie poparłem ustawy dotyczącej sieci 5G w oparciu o technologię, której właścicielem jest Huawei, właśnie
z powodu takich obaw.

Uważam, że szansą na odwrócenie tych procesów jest… Unia Europejska. Tylko w ramach Wspólnoty Europejskiej (450 mln ludności) i – w aspekcie militarnym w ramach NATO (ok. 900 mln mieszkańców) jesteśmy w stanie sprostać z chińskimi zagrożeniami. Posiadamy jeszcze potencjał naukowy, badawczy i technologiczny by walczyć o prymat globalny.

I to powinny być główne cele i priorytety dla Europy, Ameryki i – oczywiście – Polski. Jeśli sprowadzimy nasze „wyzwania” do wysokości funduszy unijnych i liczby żołnierzy amerykańskich w Polsce, a nie na rzeczywistych zagrożeniach, to szybko może się okazać, że przegraliśmy swoją przyszłość, albo przyszłość naszych dzieci. Nawet nie zauważymy, gdy staniemy się kontynentem drugiego sortu, a kierunki rozwoju globalnego dyktują Chiny.

Jerzy Wcisła


  • -

Po interwencji wróciła do domu

Do senatora Jerzego Wcisły zgłosiła się pani Monika, zrozpaczona mama nastoletniej córki. Córka pani Moniki utknęła na Tajwanie. Wyjechała na kontrakt, miała wrócić w kwietniu, ale stało się to niemożliwe, kiedy
z powodu koronawirusa granice zostały zamknięte.

Pani Monika szukała pomocy, gdzie tylko mogła. Do senatora Wcisły trafiła, kiedy jej córce kończył się termin ważności wizy.

Na działanie mieliśmy tylko kilka dni – mówi senator Jerzy Wcisła. Interweniowałem w Ambasadzie i w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. – O pomoc poprosiłem przewoźnika, czyli China Airlines w Niemczech. Jak wszędzie, są procedury, które mają jedną wspólną wadę – wymagają czasu. Tutaj czasu nie było. Tymczasem zbliżał się termin ostatniego lotu, którym córka pani Moniki mogła wrócić do domu.

Stres był tym większy, że już raz córka pani Moniki była przygotowana do wylotu z Tajwanu. Jednak nie została wpuszczona na pokład samolotu. Same bilety okazały się niewystarczające. Lot był do Niemiec i potrzebna była gwarancja/dowód na to, że córka pani Moniki nie zostanie
w Niemczech, tylko wyjedzie do Polski. O tym, że trzeba dopełnić tej formalności, kobiety dowiedziały się krótko przed startem samolotu.

Dzisiaj wiemy, że ta historia zakończyła się szczęśliwie. Córka Pani Moniki bezpiecznie wróciła do domu i zakończyła kwarantannę. Stało się to możliwe także dlatego, że przewoźnik – China Airlines w Niemczech przyjął senatorską gwarancję Jerzego Wcisły jako dowód, że córka pani Moniki wyjedzie z Niemiec.

To była sytuacja, której nie przewidziały żadne procedury. Za tym, że córka Pani Moniki bezpiecznie wróciła do domu, stoją konkretni ludzie, tacy jak pan Michael Biermann z China Airlines w Niemczech. To, że ktoś bezinteresownie chciał zaangażować się w pomoc. I za tę pomoc oraz solidarność chciałbym serdecznie podziękować wszystkim zaangażowanym osobom.


  • -

Pytania o Przekop Mierzei

Kanałem przez Mierzeję zajmuję się 25 lat i jestem zdeklarowanym zwolennikiem jego budowy, jako szansy na aktywizację gospodarczą Elbląga i subregionu Zalewu Wiślanego, ale nie aprobuję działań, które mogą zagrozić środowisku przyrodniczemu, w sposób nie objęty kompensacjami.

W obecnej postaci kanał przez Mierzeję nie posiada żadnego uzasadnienia ekonomicznego, gdyż nie prowadzi do żadnego portu. Deklaracje medialne, że statki kanałem będą mogły dopłynąć do portu w Elblągu są nieprawdziwe. Zaprzeczają temu dokumenty, potwierdzane zresztą przez Pana ministerstwo, w odpowiedziach na moje zapytania w tej sprawie. Np. 12 marca podsekretarz stanu Grzegorz Witkowski w Pana imieniu poinformował, że w tej sprawie „prowadzone są rozmowy z miastem Elbląg”. Chłodna analiza tych informacji nakazuje spytać, dla kogo ten kanał jest budowany?

W związku z powyższym do Marka Gróbarczyka, ministra gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej skierowałem następujące pytania:

1. Na jakich dokumentach opiera się uzasadnienie ekonomiczne budowy kanału przez Mierzeję?

2. Czy warunkiem przedłużenia kanału do Portu Morskiego w Elblągu jest „przejęcie tych akwenów przez Urząd Morski”?

3. Kiedy zostaną rozpatrzone wnioski, skargi i uwagi do projektu I etapu budowy kanału przez Mierzeję? Czy są wśród nich takie, które mogą podważyć wykonane prace inwestycyjne?

4. Jakie ma Pan podstawy, by twierdzić, że kandydat na prezydenta jest wykorzystywany przez Federację Rosyjską? Czy – posiadając taką wiedzę, poinformował Pan o tym polskie służby bezpieczeństwa?

5. Na jakiej podstawie oskarża Pan kandydata na prezydenta o to, że jego działania realizują rosyjskie zamiary przeszkodzenia w budowie kanału przez Mierzeję?

6. Jakie konkretne działania na rzecz wstrzymania budowy kanału przez Mierzeję podejmuje Federacja Rosyjska?


  • -

Samorząd to my – mieszkańcy

27 maja mija 30 lat odbudowy polskiej samorządności. Za nami trzy dekady ogromnej pracy mieszkańców i samorządowców polskich miast, miasteczek i wsi. To wielka lekcja samodzielnego decydowania o naszym najbliższym otoczeniu.

Od 2000 roku, dzień 27 maja obchodzimy w Polsce jako Dzień Samorządu Terytorialnego. Ta data upamiętnia pierwsze wybory samorządowe, które odbyły się 27 maja 1990 r. Historyczne wybory zarządził premier Tadeusz Mazowiecki, na podstawie ustawy o samorządzie gminnym, uchwalonej przez sejm „kontraktowy” 8 marca 1990 roku.

Inspiracja do podjęcia tej ustawy wyszła z Senatu RP. 13 marca 2020 roku w 30. rocznicę odrodzenia samorządu terytorialnego Senat przyjął uchwałę upamiętniającą tamte wydarzenia.

Samorządy stanowią nie tylko najważniejszą po rodzinie formę organizowania się społeczeństwa, ale są też filarem rozwoju Polski.
W latach 2006-2018 wydatki inwestycyjne samorządów wyniosły blisko pół biliona złotych (461,5 mld zł), stając się potężniejszym od budżetu Państwa inwestorem. Niestety od roku 2015 dramatycznie pogarsza się sytuacja finansowa samorządów1. Zwiększyły się wprawdzie o 15,4 mld zł wpływy z udziału w podatku dochodowym, ale wzrosły o 19,1 mld zł koszty, czyli gminy straciły 3,7 mld zł. Kolejne 7,2 mld zł nie wpłynęło do samorządów w rezultacie innych ulg (PIT 17%, zwolnienia podatkowe dla osób do 26 roku życia) wprowadzanych przez rząd.

Niedoszacowanie wydatków na oświatę spowodowały lukę finansową w wysokości ok. 24 mld zł. Samorządy pokrywają obecnie aż 54,3% kosztów oświaty. W efekcie przedstawionych i innych procesów, w 2018 roku zdolność inwestycyjną utraciło 31 miast na prawach powiatu, 46 powiatów ziemskich i 865 gmin. W kolejnych 46 powiatach i 751 gminach te środki były niższe niż 1 mln zł. Pogarszająca się w tak krótkim czasie sytuacja finansowa grozi zastojem gospodarczym nie tylko samorządom, ale całej Polsce, niewykorzystaniem środków unijnych, a w perspektywie niewydolnością w realizacji podstawowych zadań publicznych.

Związki i stowarzyszenia samorządowe od kilku lat przed takim zagrożeniem przestrzegają. Domagają się od Państwa realizowania zapisanej w art. 167 Konstytucji zasady, że samorządom „zapewnia się udział w dochodach publicznych odpowiednio do przypadających im zadań” oraz że „zmiany w zakresie zadań i kompetencji […] następują wraz z odpowiednimi zmianami w podziale dochodów publicznych”.

Elbląg – który jako jedno z 66 miast łączy w sobie uprawnienia samorządu gminnego i powiatowego – także te problemy dotyczą.

Na bieżącym posiedzeniu Senatu występuję o przywrócenie Elblągowi 1,5 mld zł subwencji przyznanej, ale nie wypłaconej. Przyznanej w procedurze tworzenia budżetu gminy, w później zmniejszonej, przez zmianę pewnych wskaźników.

Z danych, które uzyskałem od prezydenta Miasta, wynika, że w latach 2017-2020 miasto dołożyło do oświaty 370 mln zł, z czego 117 mln zł w bieżącym roku.

Dwa lata temu zebrałem dane z 32 samorządów, z których wynika, że samorządy tylko w moim okręgu wyborczego, dokładają do oświaty 200 mln zł rocznie.

Rząd nie wspiera samorządów także w dobie epidemii. Władze Elbląga podobnie do innych samorządów szacują wielkość spadku wpływów z opłat i podatków – na ok. 40-50%. Dla Elbląga oznacza to ok. 50 mln zł mniej w budżecie.

Grozi to bankructwem samorządów. A nie zapominajmy, że po epidemii prawdopodobnym scenariuszem jest głęboki kryzys ekonomiczny, z wysokim bezrobociem, upadkiem wielu firm, co oznacza długotrwały spadek dochodów.

W Senacie zaproponowaliśmy „Tarczę dla samorządów”. Niestety, nasze propozycje – w tym wyrównania strat w dochodach przez Skarb Państwa – zostały odrzucone.

Niestety, bardzo smutnymi refleksjami muszę podzielić się na 30. rocznicę pierwszych wyborów samorządowych. Samorządy są sprowadzane do roli organów administracji wykonujących tylko i wyłączenie zlecone zadania, czyli następuje stopniowy powrót do rzeczywistości z lat 1950-1990.

Co gorsza, wygląda na to, że jest to świadoma polityka obecnych władz, które samorządność traktują jako zagrożenie dla centralistycznej władzy.

1 Przedstawiane dane dotyczą okresu 2015-2018.


  • -

Super Sołtysi 2020 roku

Pochodzę ze wsi, z rodziny sołeckiej. Mój dziadek był sołtysem zaraz po wojnie. Tym większym zaszczytem było dla mnie poznanie najbardziej aktywnych i docenianych przez lokalne społeczności, sołtysów z naszego regionu. Okazją ku temu było uroczyste wręczenie Nagród laureatom Plebiscytu Super Sołtysi, które odbyło się 22 maja w moim biurze senatorskim w Elblągu.

Organizatorem plebiscytu Super Sołtysi jest „Dziennik Elbląski”, a ja od lat wspieram jego organizację. Tegoroczne rozdanie Nagród, z oczywistych względów epidemicznych, miało skromniejszą oprawę.

Naszymi gośćmi byli sołtys wsi Pakosze – Edyta Wróblewska, która zajęła pierwsze miejsce w powiecie braniewskim, Jerzy Stanecki – sołtys wsi Sierpin, który zajął pierwsze miejsce w plebiscycie w powiecie elbląskim oraz Łukasz Kulesza, sołtys Milejewa, zdobywca trzeciego miejsca. Niestety nie mogło być z nami Adama Becmerowicza z Karczowisk Górnych – zdobywcy tytułu Srebrnego Sołtysa Powiatu Elbląskiego oraz pań Katarzyny Praszkiewicz ze wsi Rodowo i Beaty Pleczkowskiej ze wsi Zagaje – zdobywczyń kolejno tytułu Srebrnego i Brązowego Sołtysa Powiatu Braniewskiego.

Myślę, że sołtysi są doceniani najbardziej przez społeczność, w której funkcjonują, a sąsiedzi to bardzo surowi weryfikatorzy. Z mojego punktu widzenia, sołtys jest organem samorządności, który jest najbliżej obywateli. Sołtys jest pierwszym przekazicielem tego, co ludzie myślą i czego potrzebują. To na ich pracy powinny opierać się dalsze organy władzy i samorządy. Nie ma władzy bliższej obywatelom niż sołtys, dlatego moim zdaniem ta funkcja jest tak ważna.


Kalendarz

Wrzesień 2020
P W Ś C P S N
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
282930  

Facebook