Jak generał z generałem

  • 0

Jak generał z generałem

– Wojska obrony terytorialnej są potrzebne, ale nie w takiej formie – uważa generał Waldemar Skrzypczak. Dzisiaj razem z nadinspektorem Adamem Rapackim, byłym zastępcą komendanta głównego policji, przyjechał do Elbląga, by mówić m.in. o sprawach bezpieczeństwa kraju. Spotkanie mimo długiego weekendu przyciągnęło wielu elblążan.

Waldemar Skrzypczak i Adam Rapacki przez lata mieli duży wpływ na to, co dzieje się w służbach mundurowych. Obaj kierowali najważniejszymi jednostkami, odpowiadającymi za bezpieczeństwo państwa, doradzali też politykom w tych sprawach. Obaj też rozstali się z mundurem, jako ostatni – w lutym tego roku – dokonał tego generał Waldemar Skrzypczak, protestując przeciwko oddawaniu honorów przez wojskowych dowódców Bartłomiejowi Misiewiczowi, najbliższemu współpracownikowi Antoniego Macierewicza.

     – W lutym tego roku Waldemar Skrzypczak zrezygnował z pracy w Instytucie Wojskowym, chodziło o sprawę Misiewicza. Wówczas z grupą elblążan pojechaliśmy do generała z „różą przyzwoitości”. Pan generał nas bardzo sympatycznie przyjął, podziękował za słowa uznania. Obiecał nam, że jak będzie taka możliwość, a my będziemy zainteresowani tym, co chce nam powiedzieć, to chętnie do Elbląga przyjedzie. Tak się złożyło, że i pan generał Skrzypczak i pan generał Adam Rapacki przyjechali tu na majówkę, wykorzystaliśmy ten moment na spotkanie – tłumaczył zebranym Tadeusz Kawa z Komitetu Obrony Demokracji.
     – Termin tego spotkania jest wybitnie niewygodny, każdy myśli o długim weekendzie. My jednak staliśmy na takim stanowisku, że jeżeli generał Rapacki i Skrzypczak chcą przyjechać do Elbląga i mówią, że przyjadą 30 kwietnia, to my z generałami nie negocjujemy. My po prostu przyjmujemy ich propozycję – żartował senator PO Jerzy Wcisła, który razem z Tadeuszem Kawą prowadził to spotkanie.

     Mimo niedzielnego popołudnia i długiego weekendu atrium hotelu Arbiter wypełniło się do ostatniego miejsca. Obaj generałowie chętnie dzielili się swoimi opiniami na temat bezpieczeństwa państwa, reform służb mundurowych i samej polityki, w którą – jak sami przyznali – nie chcą się obecnie angażować. Wybraliśmy niektóre wypowiedzi z dwugodzinnego spotkania.
     

     O rewolucji kadrowej w służbach mundurowych
Adam Rapacki: – Wybory kadrowe obecnych władz są dziwne. Wszyscy szefowie służb mundurowych pod wpływem dobrej zmiany zwalniają wszystkich funkcjonariuszy, którzy pełnili służbę przed 1990 rokiem, nawet jeden dzień. To świadome działanie, totalne marnotrawstwo pieniędzy i niegospodarność. Ci doświadczeni ludzie często z powodzeniem mogliby służyć obywatelom, uczyć następne pokolenie. Dobra zmiana tak szybko wymiata, że nowo awansowani szefowie nie wiedzą nawet, czym zawiadują. Najdziwniejsze jest to, że te wymiany powinny być dokonywane przez pierwszego policjanta, czyli komendanta głównego policji, a często on nie wie, że odwołuje się jego ludzi. Jak więc szef policji może odpowiadać za formację, jeśli nie ma wpływu na dobór ludzi? W policji, by ktoś dzisiaj mógł awansować na stanowisko komendanta powiatowego, to propozycja kandydatury biegnie przez MSWiA, potem przez struktury terenowe PiS i dopiero potem może być taki człowiek awansowany. To się zupełnie kłóci z apolitycznością policji.
Ustawa dezubekizacyjna to kłamstwo, bo funkcjonariusze UB już dawno nie żyją. Funkcjonariusze służb specjalnych z okresu PRL zostali ukarani obniżeniem emerytur w 2009 roku do takiego poziomu, stosując taki mnożnik, jakby przebywali w zakładzie karnym. W nowej ustawie zupełnie się ich pozbawia emerytury, czyli zostaną bez środków do życia. W dużej części obniża się też emerytury funkcjonariuszom, którzy byli pozytywnie zweryfikowani na przełomie 1989 i 1990 r. To ustawa niekonstytucyjna, nielogiczna, po prostu czysta zemsta polityczna na funkcjonariuszach. Dotknie kilkadziesiąt tysięcy policjantów, którzy chociaż przez jeden dzień przewinęli się przez poprzedni system. My jako Stowarzyszenie Generałów Policji byliśmy od początku przeciwni tej ustawie, wysyłaliśmy do prezydenta i parlamentarzystów pisma w tej sprawie, będziemy pomagali naszym kolegom w odwołaniach w sądach, pójdziemy z tym aż do Strasburga. Liczymy na wsparcie partii opozycyjnych, że te przepisy zostaną zmienione. Powstała inicjatywa obywatelska, będą zbierane podpisy pod projektem nowelizacji ustawy.
     
O 16. Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej
Waldemar Skrzypczak: Przyszedłem do dywizji w czasach, gdy było likwidowane województwo elbląskie. Wtedy były przymiarki do tego, by w Olsztynie pozostała 15 Dywizja, a 16. miała być jej podporządkowana. Walka o przetrwanie była ciężka, bo byłem wtedy dowódcą z małym doświadczeniem i z małym gronem przyjaciół w wyższych szczeblach. Rzadko bywałem na salonach, skupiałem się nad dowodzeniem na poligonach, więc byłem z góry skazany na niepowodzenie. Żołnierze 16 PDZ byli bardzo dobrze przygotowani do służby, lepiej wyszkoleni i zorganizowani niż 15. Dywizja, co doceniła też ministerialna komisja. Pamiętam do dzisiaj spotkanie w Olsztynie dowódców dywizji z udziałem ówczesnego ministra Onyszkiewicza, na którym każdy z nas składał meldunek. Dowódca 15. Dywizji składał go bardzo długo, a wiadomo, że jak się długo opowiada, to można wszystkich uśpić. Zauważyłem, że moi przełożeni są już bardzo zmęczeni, więc złożyłem bardzo krótki meldunek, który brzmiał więcej tak, że „dywizja jest bardzo dobrze przygotowana, wyszkolona i że czeka na decyzję ministra”. Minister stwierdził, że jak tu nie ma problemów, to niech zostanie „szesnasta” i tak się stało. To była jak najbardziej uzasadniona decyzja.
    O Rosji
Waldemar Skrzypczak: Politycy i media ulegają rosyjskiej propagandzie. Uważam, że Rosja ma tyle problemów u siebie, że granica zachodnia Rosji, czyli nasza wschodnia, jest najbezpieczniejszą granicą w historii. Nigdy nie była tak bezpieczna, choćby dlatego, że pilnuje jej NATO. Po drugie, propaganda rosyjska tylko straszy rzekomą interwencją. Wystarczy, że z jednego garażu do drugiego w obwodzie zostaną przewiezione rakiety iskander, a już media rosyjskie podają, że rozpoczęły się ćwiczenia. Co się dzieje dalej? Nasze media powtarzają po mediach rosyjskich i natychmiast pojawiają się na ekranie politycy, którzy mówią o wycelowaniu rakiet w Warszawę… Siłą propagandy rosyjskiej jest to, by nas wystraszyć, to jest strategia. Dziwię się naszym politykom i mediom, że jak mantrę to powtarzają.
Moim zdaniem gdyby Rosja rozpoczęła wojnę z NATO, to byłaby ona długotrwała i na wyczerpanie. A jest z boku Rosji tylu chętnych na jej terytoria, np. Chiny, Japonia, Gruzja, Ukraina i wiele innych państw, które chętnie by widziały Rosję słabą.

 


     O przekopie Mierzei Wiślanej

Waldemar Skrzypczak: Ktokolwiek uzasadnia konieczność budowy przekopu przez Mierzeję obronnością naszego kraju, to się zastanawiam, co autor miał na myśli. Zalew Wiślany jest płytki, żadne duże okręty tutaj nie wpłyną. Generalnie kluczem w tym regionie pod względem obronności nie jest Mierzeja Wiślana tylko Wysoczyzna Elbląska. To jest operacyjnie teren do prowadzenia ewentualnie działań bojowych.
Jestem za przekopem, bo kanał ożywi żeglarstwo w tym regionie. Sam jestem żeglarzem. Argumenty wojskowe w tej sprawie są nie do przyjęcia.
O Wojskach Obrony Terytorialnej
Waldemar Skrzypczak: Idea wojsk Obrony Terytorialnej jest generalnie potrzebna do tego, aby uzupełnić potencjał wojsk operacyjnych. Używana tam, gdzie użycie wojsk operacyjnych jest nieuzasadnione, takim rejonem są właśnie Warmia i Mazury. Wydaje się, że to wojsko jest tworzone w charakterze takiej piechoty specjalnej, bo nie przewiduje się dla niej innych rodzajów broni, jak artyleria. Ta formacja ma liczyć 80 tysięcy osób, przy zakładanym weekendowym systemie szkolenia, wyszkolimy mięso armatnie. Czy stać Polaków, by być mięsem armatnim w rękach polityków? To zbrodnia na narodzie, bo żołnierz szkolony weekendowo to nieporozumienie. Żołnierz piechoty lekkiej musi być szkolony permanentnie – 9-12 miesięcy. Żeby brygada osiągnęła zdolność bojową, przy permanentnym szkoleniu, muszą minąć 3-4 lata.
O polityce
Adam Rapacki: Im dalej są służby od polityki, tym lepiej dla kraju i służb. Od 1996 roku policja realizuje operacje specjalne, których celem jest zwalczanie zorganizowanej przestępczości. Każdego roku jest kilkadziesiąt operacji zakończonymi wyrokami w sądach. Natomiast gdy się wzięło za to CBA w pierwszym rzucie, gdy kierował nim minister Kamiński, to te operacje specjalne w sądzie kończyły się kompletnymi porażkami. Okazało się, że zamiast udowadniać winę, to często agencji CBA prowokowali do przestępstwa, czego nie wolno robić.
Jestem w tej szczęśliwej sytuacji, że nie interesuje mnie żadne stanowisko w Rzeczpospolitej i mówię to szczerze. Natomiast mogę w czynie społecznym pomagać i podpowiadać, jeżeli ktokolwiek będzie chciał słuchać.
Waldemar Skrzypczak: Też nie mam ambicji politycznych, potknąłem się już o politykę i parę guzów sobie nabiłem. Uważam, że pierwszą bitwa, którą należy wygrać, jest bitwa w samorządach. Wiecie, gdzie mieszkam? W Legionowie. Myśmy pierwszą bitwę wygrali (mieszkańcy Legionowa w referendum zagłosowali przeciwko przyłączeniu Legionowa do Warszawy – przyp. red.)

źródło: http://www.portel.pl/wiadomosci/jak-general-z-generalem/97808


Kalendarz

Listopad 2017
P W Ś C P S N
« Paź    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  

Facebook